Pierwsze reakcje inwestorów amerykańskich na raport o zatrudnieniu w maju były niemrawe, wskaźniki prawie nie drgnęły.
Kontrastowało to z poprzednim dniem na tamtejszych giełdach, kiedy indeksy odnotowały najwyższe wzrosty od sześciu tygodni. Akcje wówczas drożały z powodu informacji o wzroście wydajności i lepszych wynikach sieci detalicznych. W piątek gorsze od spodziewanych dane o nowych miejscach pracy wprawdzie nieco uspokoiły tych inwestorów, którzy obawiali się wzrostu inflacji, ale mogą zapowiadać też spadek tempa wzrostu wydatków konsumpcyjnych, kluczowego składnika produktu krajowego brutto. Dlatego znów traciły akcje Wal-Mart, największej sieci sprzedaży detalicznej w USA.
W kwestii rozwoju gospodarki w Europie w piątek panował optymizm. Trzeci dzień ceny akcji rosły. Dotyczyło to wszystkich osiemnastu rynków Europy Zachodniej i wszystkich branż uwzględnionych w indeksie Stoxx600. Powód? Inwestorzy spodziewają się, że tempo wzrostu PKB zapewni odpowiedni poziom zysków. Spośród firm notowanych w indeksie Stoxx50 aż 79 proc. w pierwszym kwartale miało wyniki lepsze od prognozowanych.
Następne kwartały mogą być jeszcze lepsze. Przyspieszenia spodziewa się także Komisja Europejska, która dzień wcześniej przedstawiła lepszą niż poprzednio prognozę dla państw strefy euro.
Nastroje panujące w piątek na giełdach europejskich przyczyniły się też do lepszego przyjęcia niż za oceanem raportu o rynku pracy w USA, bo uznano, że amerykański bank centralny ma coraz mniej powodów, by podwyższać stopy procentowe.