Reklama

Pieniądze nie załatwią sprawy

Służba zdrowia utrzymywana z budżetu w każdym kraju napotyka problem wynagradzania personelu

Publikacja: 03.06.2006 09:18

Niepokoi mnie tzw. program Religi, który jest przedstawiany jako sukces rządu. Rozwiązanie kryzysu w służbie zdrowia widzi się głównie w większym dopływie środków budżetowych do systemu opieki zdrowia. Jeżeli nie nastąpią istotne zmiany systemowe, to dodatkowe środki tylko utrwalą niedobrą sytuację.

Nie ulega wątpliwości, że wynagrodzenia w służbie zdrowia są rażąco niskie. Jest wiele przyczyn. Po pierwsze, służba zdrowia utrzymywana z budżetu w każdym kraju napotyka problem wynagradzania personelu medycznego. Po drugie, system polskiej służby zdrowia został zreformowany w ograniczony sposób. Utworzenie kas chorych przekształconych w NFZ ujawniło ogromną niewydolność systemu i mało efektywne wydatkowanie środków. Istotną barierą reform jest opór środowiska przed zmianami. Mimo niezadowolenia z sytuacji, jest ono przeciwne reformom, gdyż obawia się utraty rozmaitych korzyści, często nieformalnych, płynących ze swoistej degeneracji systemu.

W końcu lat 80. ukazał się ekspercki raport Banku Światowego, pokazujący, między innymi, daleki od racjonalności regionalny rozkład szpitali. Punktem odniesienia była sytuacja w krajach o poziomie rozwoju i zamożności zbliżonym do polskiego. W rekomendacjach zalecono zamykanie szpitali, które były tylko częściowo wykorzystywane. Spotkało to się ze zdecydowanym sprzeciwem zainteresowanych, przy czym padały głównie argumenty emocjonalne. Próby zamknięcia jakiegokolwiek szpitala czy nawet oddziału szpitalnego często kończą się głodówkami lub innymi spektakularnymi formami protestu. Władze zwykle ustępują pod presją niezadowolenia społecznego i środowiskowego.

Obok państwowej służby zdrowia w Polsce rozwija się dynamicznie sektor prywatny. Powstały firmy świadczące szeroką gamę usług medycznych w trybie abonamentowym. Firmy te w standardowych ofertach nie zapewniają opieki szpitalnej, natomiast pomagają w odpłatnym umieszczaniu swoich pacjentów w szpitalach. Podobnie jest z usługami stomatologicznymi. Przypuszczam, że za kilka lat, po wzmocnieniu kapitałowym tego sektora, także przy pośrednictwie giełdy, firmy takie będą w stanie oferować także usługi szpitalne w umiarkowanej cenie.

Porównanie niewydolnego sektora państwowego z sektorem prywatnym pokazuje ogromny potencjał racjonalizowania powszechnej służby zdrowia. Stosowane zdrowe mechanizmy rynkowe, a szczególnie konkurencja i dbałość o zainwestowane prywatne kapitały, eliminują najdrobniejsze marnotrawstwo środków.

Reklama
Reklama

System prywatnego lecznictwa wspomaga system państwowy na dwa sposoby. Pierwszym jest oferowanie usług na zlecenie NFZ. Drugim sposobem jest odciążanie państwowej służby zdrowia, polegające na zaspokajaniu większości usług medycznych osobom płacącym składki obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego i nie korzystającym z dobrodziejstw tego systemu.

Największe szanse na poprawę sytuacji w służbie zdrowia dałoby rozszerzenie w niej udziału sektora prywatnego, a także wprowadzenie form odpłatności za usługi medyczne. Eliminacja lub nawet tylko ograniczenie marnotrawstwa środków umożliwiłoby nie tylko dostarczanie usług medycznych wyższej jakości, ale także godziwe opłacanie lekarzy. Tkwienie w niewydolnym scentralizowanym systemie jest drogą donikąd, nawet przy zwiększaniu nakładów. Dodatkowe środki zostaną nieracjonalnie wydane w taki sam sposób, jak dotychczasowe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama