Warte od 8 mld do 13 mld dolarów akcje państwowego rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft znajdą się na giełdzie tuż przed szczytem państw grupy G8, do którego ma dojść w Sankt Petersburgu w dniach 15-17 lipca - doniosła agencja Reutera, powołując się na koła bankowe.
- To nie jest życzenie, lecz rozkaz z Kremla - zacytował Reuters jednego z bankierów przygotowujących ofertę akcji giganta.
Skąd taki pośpiech? Po konflikcie dotyczącym dostaw gazu na Ukrainę, który poskutkował przykręceniem kurków dla kilku państw Europy Zachodniej, międzynarodowa społeczność zarzuca Rosji, że szkodzi bezpieczeństwu energetycznemu. Dlatego prezydent Władimir Putin, który po raz pierwszy będzie gospodarzem spotkania przywódców największych gospodarczych potęg, chce pokazać, że w momencie gdy w Boliwii i Wenezueli dochodzi do nacjonalizacji sektora naftowo-gazowego, Rosja otwiera się na inwestorów zagranicznych i że o żadnym zagrożeniu bezpieczeństwa nie może być mowy. Właśnie bezpieczeństwo energetyczne jest głównym tematem lipcowego szczytu.
Według bankierów, zamiar przeprowadzenia oferty publicznej akcji Rosnieft ma ogłosić na początku przyszłego tygodnia. Wycena koncernu, który stał się jednym z największych rosyjskich producentów ropy po przejęciu aktywów doprowadzonego do bankructwa Jukosu, ma sięgnąć 80-120 mld USD. Zdaniem analityków, Rosnieft wkrótce jeszcze urośnie, przejmując wciąż należące do Jukosu dwie spółki wydobywcze oraz pięć rafinerii.
Debiutując teraz, koncern ma szansę skorzystać z korzystnej sytuacji na rynku ropy naftowej, której ceny są rekordowo wysokie.