Nowym dyrektorem generalnym i szefem rady nadzorczej Goldman Sachs, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, zostanie Lloyd Blankfein.
Obejmie stanowisko po Henrym Paulsonie, który otrzymał nominację na sekretarza skarbu USA. Zmiana warty dokona się z chwilą zatwierdzenia kandydatury Paulsona przez Senat.
Decyzja rady nadzorczej Goldman Sachs nie stanowiła większego zaskoczenia. Blankfein był naturalnym kandydatem do objęcia schedy po swoim poprzedniku. Od ponad dwóch lat był dyrektorem operacyjnym Goldman Sachs. W ub.r. zarobił prawie 31 mln USD.
Droga 51-letniego Blankfeina na najwyższe stanowisko w GS nie była prosta. Jako prawnik specjalizujący się sprawach podatkowych, starał się po studiach o pracę zarówno w Goldman Sachs, jak i w Dean Witter (wchłonięty dziś przez Morgan Stanley). Gdy to się nie udało, zatrudnił się w 1981 r. w jednej ze spółek filialnych Goldman Sachs jako sprzedawca złota. Dzięki transformacjom w Goldman Sachs, które zmieniły średniej wielkości prywatną firmę w duży bank inwestycyjny specjalizujący się w papierach dłużnych i w rynku surowcowym, Blankfein miał możliwość rozwinięcia skrzydeł.
W 1994 r. objął w banku dział operacji walutowych i surowcowych. Jako wiceprezes był już odpowiedzialny również za rynek papierów dłużnych oraz akcji. Dzięki zaangażowaniu własnego kapitału Golman Sachs stał się także aktywnym graczem na rynku fuzji i przejęć, nie ograniczając się jedynie do doradztwa. W efekcie w ciągu minionych pięciu lat akcje Goldman Sachs wzrosły o ponad 60 proc., podczas gdy mierzący zachowanie spółek tego sektora Dow Jones Financial Services Index zwiększył wartość o zaledwie 25 proc.