Pakiet zmian w podatkach liczy na razie sześć projektów ustaw. Dotyczą m.in. modyfikacji w PIT, CIT, VAT i ordynacji podatkowej. - Nie nazywajcie ich reformą, ale pakietem licznych zmian porządkujących system - zastrzegła wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Wczorajszy dzień dać miał odpowiedź, czy znajdzie ona poparcie dla wszystkich pomysłów. Wśród nich były te, które łatwo "sprzedać" jako sukces rządu. To obniżenie składek rentowych i chorobowych łącznie o 4,65 pkt proc., waloryzacja progów podatkowych, ulga na trzecie dziecko i stopniowe dojście do dwóch stawek PIT (18 i 32 proc.). - To program mądrych, coraz niższych podatków - chwalił te propozycje premier Kazimierz Marcinkiwicz. Część zmian zakładała jednak ograniczenie przywilejów różnych grup zawodowych. Te nie do końca znikły.
Naukowcy zwyciężyli
Skuteczny okazał się opór środowisk naukowych przeciw likwidacji ryczałtowych kosztów uzyskania przychodu w PIT. Z. Gilowska chciała zerwać z zasadą, że zatrudnienie na umowę o dzieło dotyczące praw autorskich uprawnia do odjęcia od podstawy opodatkowania połowy przychodów. Podobne redukcje dotknęłyby także osoby, które odliczają 20 proc. przychodów - a więc artyści, trenerzy czy arbitrzy sądowi.
W ostatniej chwili MF zdecydowało się na kompromisowe rozwiązanie: zamiast zniesienia ryczałtu, obniżenie jego poziomu (odpowiednio do 20 i 10 proc.). Dodatkowe dochody państwa z tego tytułu (około 300 mln zł) resort obiecał przeznaczyć na instytucje kultury i szkoły wyższe. Nowy ryczałt miałby obowiązywać jeszcze dwa lata.
Okazało się, że nawet takie ustępstwa nie pomogły i trzech ministrów - edukacji narodowej (Roman Giertych), nauki (Michał Seweryński) i kultury (Kazimierz Ujazdowski) - nie zgodziło się z tym punktem reform. - Zarobki w instytutach naukowych są bardzo, ale to bardzo niskie - tłumaczył mediom R. Giertych.