Krajowy lider rynku mieszkaniowego - J.W. Construction - nie zwalnia tempa. W ubiegłym roku deweloper wypracował 27 mln zł zysku netto przy 377 mln zł sprzedaży. Na początku tego roku przedstawiciele firmy ostrożnie wypowiadali się, że chcieliby podwoić zarobek netto w 2006 roku. Teraz nabrali więcej śmiałości i mówią już o czterokrotnie wyższym rezultacie.
Udany początek roku
- Chcemy przekroczyć w tym roku "magiczną granicę" 100 mln zł pod względem zysku netto. Wyniki za I kwartał, w którym wypracowaliśmy blisko 20 mln zł zysku, pozwalają mi twierdzić, że osiągniźcie tego celu jest realne - mówi Ryszard Matkowski, prezes J.W. Construction Holding. - W kolejnych latach dynamika nie będzie już tak wysoka. Satysfakcjonujący będzie wzrost zysku o około 30 proc. rocznie w najbliższych trzech latach. Następnie należy oczekiwać stabilizacji. Myślę, że nastąpi to gdzieś na poziomie około 200 mln zł zysku netto i ponad 1 mld zł rocznej sprzedaży.
Warszawski deweloper, mimo że jego pozycja lidera nie jest na razie zagrożona, czuje na plecach oddech rosnącej konkurencji i wie, że wspomnianych planów nie uda mu się zrealizować samemu. Na naszym rynku pojawiają się nowi gracze, w tym zagraniczni potentaci z Hiszpanii, Francji czy Izraela. J.W. Construction chciałby natomiast utrzymać około 30-proc. udział w warszawskim rynku mieszkaniowym. Prezes zwraca uwagę, że to wymaga zaangażowania ogromnych środków własnych, szczególnie w obliczu wyśrubowanych cen gruntów, w związku z ich ograniczoną podażą. Przytacza przykład z tego tygodnia: w poniedziałek belgijski deweloper Ghelamco musiał wyłożyć 85 mln zł, aby przebić w licytacji konkurentów w przetargu na upadłe Wojskowe Zakłady Graficzne (są właścicielem 2-hektarowej działki u zbiegu ulic Grzybowskiej i Towarowej w Warszawie).
Potrzebny partner