Poprawę sytuacji finansowej w sektorze finansowym odczuwa Bankowy Fundusz Gwarancyjny: zwiększają się kwoty "do wykorzystania" w przypadku problemów w sektorze bankowym. Największym zasobem BFG jest tzw. fundusz pomocowy, z którego udzielane są nisko oprocentowane pożyczki dla banków w trudnej sytuacji. Jego całkowita wartość zwiększyła się w ub. r. o niespełna 130 mln zł, do 2,78 mld zł. Ale w związku ze spłatami pożyczek zaciągniętych w poprzednich latach niewykorzystana część funduszu zwiększyła się z 0,99 mld zł w końcu 2004 r. do 1,38 mld zł na koniec grudnia ub.r.

Wypłaty dla posiadaczy depozytów dla upadających banków są dokonywane przede wszystkim z tzw. funduszu ochrony środków gwarantowanych. W ub.r. wynosił on 476 mln zł. Upadłości banku komercyjnego nie było w Polsce od 2000 r., a banku spółdzielczego - od 2001 r., więc fundusz nie był wykorzystywany, a to oznacza, że pieniądze pozostały w samych bankach. Gdyby upadł bank, którego deponentom trzeba by wypłacić kwotę wyższą niż znajdująca się na funduszu ochrony środków gwarantowanych, to pieniądze pochodziłyby z samego BFG: z funduszu pomocowego, funduszu zapasowego (w końcu ub.r. przekraczał pół miliarda złotych), w ostateczności z funduszu statutowego (1,3 mld zł w grudniu ub.r.).

"Zasobność" BFG pozwala na utrzymywanie na niskim poziomie corocznych składek płaconych przez sektor bankowy. Od dłuższego czasu słychać głosy za wprowadzeniem zmian w sposobie finansowania funduszu. Zdaniem niektórych specjalistów, BFG powinien się utrzymywać samodzielnie. Czy byłby w stanie? W ub.r. - przy dobrej koniunkturze w bankach - zysk funduszu wyniósł 161,3 mln zł i był o 6,4 proc. wyższy niż w 2004 r.