Wczoraj Sejmowa Komisja Skarbu Państwa zawiesiła prace nad uchwałą wzywającą rząd do wstrzymania prywatyzacji przemysłu energetycznego w Polsce. Projekt został zgłoszony przez Ligę Polskich Rodzin w grudniu 2005 r. Teraz jednak LPR, jako koalicjant, nie zamierza powstrzymywać prac rządu nad programem dla elektroenergetyki.
Jednym z jego założeń jest prywatyzacja nawet 35 proc. największych w kraju koncernów: Polskiej Grupy Energetycznej i Południowego Koncernu Energetycznego. Zamiary rządu wobec tych spółek ujawnił niedawno premier Kazimierz Marcinkiewicz. W ciągu najbliższych dwóch lat, już po konsolidacji, ich akcje mają trafić na giełdę.
Wniosek LPR stał się częściowo nieaktualny w chwili, gdy Sejm przyjął informację rządu o polityce właścicielskiej Skarbu Państwa na ten rok. Odrzucona została koncepcja prywatyzacji Zespołu Elektrowni Dolna Odra. W kierunkach "Nowej polityki właścicielskiej państwa" nadal jednak można znaleźć informację o tym, że głównym zasobem prywatyzacyjnym pozostają spółki z sektora elektroenergetycznego, w szczególności grupa ENEA. W latach 2007-2008 możliwe będzie uzyskanie przychodów z prywatyzacji na poziomie 3-4 mld złotych.
Chociaż LPR nie może na razie zablokować tych zamiarów, to niektórzy posłowie z tego klubu parlamentarnego nie są do końca przekonani o słuszności kroków podejmowanych przez Skarb Państwa.
- Sektor elektroenergetyczny nie powinien być prywatyzowany. Obrona własności polskiej była jednym z elementów programu PiS-u - mówi poseł Jan Jarota. - Musimy pamiętać o tym, że niezależność gospodarcza jest podstawą niezależności politycznej - twierdzi.