Ministrowie finansów Unii Europejskiej ostatecznie zatrzasnęli drzwi przed wnioskiem Litwy o przyjęcie do strefy euro od początku przyszłego roku. Ten bałtycki kraj nie zdołał bowiem utrzymać inflacji na wymaganym poziomie.
Szefowie resortów finansów po raz pierwszy odrzucili wniosek kandydata do strefy euro. Uzasadnili to spodziewanym wzrostem inflacji na Litwie w tym i w przyszłym roku i nie zgodzili się na postulowane przez Wilno rozluźnienie zasad wejścia do strefy.
- Układ jest układem. Nie mieliśmy innego wyboru - powiedział dziennikarzom premier i minister finansów Luksemburga Jean-Claude Juncker po zakończeniu posiedzenia ministrów finansów strefy euro, któremu przewodniczył. Wprawdzie w kwietniu stopa inflacji wyniosła na Litwie 2,7 proc. i jedynie o 0,1 pkt proc. przewyższyła limit dopuszczeniowy, ale Komisja Europejska w najnowszej prognozie przewiduje, że w całym bieżącym roku inflacja ta wzrośnie do 3,7 proc., a w 2007 r. wyniesie 3,5 proc., co świadczy o tym, że daleko tam jeszcze do trzymania pod kontrolą cen konsumpcyjnych.
Kraje ubiegające się o przyjęcie do strefy euro muszą mieć ściśle określony przez układ z Maastricht poziom inflacji, deficytu budżetowego, długu publicznego, stóp procentowych, a kursy ich walut powinny być stabilne. Inflacja nie może bardziej niż o 1,5 pkt procentowego przekraczać 12-miesięcznej średniej stopy inflacji obliczanej dla trzech krajów członkowskich Unii Europejskiej o najwolniejszym wzroście cen konsumpcyjnych.
Litwa miała pretensje, że przy obliczaniu tego wskaźnika wzięto pod uwagę inflację w Szwecji i Polsce, które nie należą do strefy euro. Jest to zarzut bezzasadny, bo układ z Maastricht wyraźnie mówi o krajach członkowskich Unii, a to kryterium Polska i Szwecja spełniają.