Po silnym majowym spadku rynek wciąż nie może odnaleźć kierunku. Przyznaję, że do niedawna znajdowałem się po stronie zwolenników powrotu WIG20 do ostatniego szczytu. Jednak moje wątpliwości, czy taki scenariusz wciąż jest możliwy, zaczynają narastać. Zanegowanie istotnych sygnałów sprzedaży, które padły w trakcie majowego załamania rynku, wydawało się możliwe tylko na bazie podwyższonej zmienności - dojrzały namysł skłoni zapewne inwestorów do dużej ostrożności przy kupowaniu akcji.
Znalazło to już odzwierciedlenie w zachowaniu rynku w trakcie próby odbicia - WIG20 nie zdołał zrealizować zasięgu wzrostu wynikającego z niewielkiego podwójnego dna. Zwyżka została zastopowana już na wysokości pierwszego istotnego poziomu oporu, wyznaczanego przez połowę wysokiej czarnej świecy z 22 maja. Rozpatrzymy scenariusz niekorzystny dla posiadaczy akcji - oto na wykresie WIG20 kształtuje się flaga, stanowiąca jedyne krótkie wytchnienie w trakcie silnego spadku. Za takim rozwiązaniem sytuacji przemawiają obroty. Drastyczne obniżenie aktywności inwestorów jest charakterystyczne dla tej formacji. Jednocześnie wczorajsze wyhamowanie spadku sugeruje, że nawet jeśli ma dojść do wybicia dołem, to raczej nie tym razem. Teraz czeka nas zapewne kolejna próba powrotu do 2940 pkt. Kolejne odbicie od tej wartości będzie już bardzo groźne.
Koncepcja zbudowania na wykresie indeksu dużych spółek formacji flagi jest spójna z prognozą spadku, wynikającą z kanału wzrostowego, który WIG20 opuścił 22 maja. Z wysokości tej formacji wynika, że WIG20 zniżkował będzie do 2590 pkt. Flaga sugeruje z kolei, że WIG20 obniży się nawet do 2350 pkt. Nawet jeśli nie będziemy sugerować się tą wartością (Charles Dow twierdził, że nie ma metody pozwalającej prognozować dokąd zmierzają notowania) nie ulega wątpliwości, iż wybicie indeksu dużych spółek z konsolidacji będzie ostatecznym sygnałem sprzedaży akcji. Główną przeszkodą na drodze do zrealizowania spadkowego scenariusza jest wsparcie na 2730 pkt., potwierdzone wysokimi obrotami na sesji 25 maja.