Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego chciałby do końca III kwartału zakończyć prace nad regulacjami ilościowymi na rynku walutowych kredytów hipotecznych. Mają one być kolejnym krokiem, który pozwoliłby na zmniejszenie dynamiki kredytów walutowych dla gospodarstw domowych. Pierwszy to tzw. rekomendacja S - zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego dotyczące m.in. oceny zdolności kredytowej klientów "złotowych" i "walutowych". W wywiadzie dla PAP Wojciech Kwaśniak, szef GINB, zapowiedział złagodzenie podejścia do wymogów kapitałowych. Uzależnił je od jakości istniejącego już portfela kredytów.

Szef nadzoru bankowego zapowiedział, że GINB będzie obserwował, jakie efekty przynosi regulacja jakościowa (rekomendacja S). Ujawnił, że w przypadku tych banków, które udzielają dużo kredytów walutowych na mieszkania, a należą do międzynarodowych grup, polski nadzór zwrócił się do zagranicznych regulatorów, którzy bezpośrednio nadzorują te grupy. - Spotykamy siź z zarządami i radami nadzorczymi banków, dyskutujemy nad ryzykiem i strategią funkcjonowania na rynku w kategoriach indywidualnego oraz systemowego ryzyka - powiedział Kwaśniak.

Według niego, regulacje ilościowe zaczęłyby obowiązywać w końcu br. Zalecenia z rekomendacji S banki powinny wdrożyć do końca czerwca. Czy to zrobią? Pośrednik kredytowy Expander sprawdził maksymalną kwotę przykładowego kredytu mieszkaniowego w poszczególnych bankach, w zależności od tego, w jakiej walucie byłby on zaciągany i czy stałoby się to już po wejściu w życie zaleceń KNB (wówczas z zasady dostępna kwota kredytu walutowego powinna być o 1/5 niższa niż złotowego). Z danych wynika, że do regulacji S zastosowały się już nieliczne instytucje, a niektórzy w standardowej ofercie nie mają kredytów w walutach obcych. Inne, jak Getin Bank czy GE Money Bank, starają się do ostatniej chwili zdobywać "walutowych" klientów, dając im możliwość zaciągnięcia znacznie wyższego kredytu we frankach szwajcarskich niż w złotych.

PAP