Janusz Gołębiowski, który kieruje firmą Henkel od trzech miesięcy, chce żeby rosła szybciej niż rynek. Stawia na wzmocnienie istniejących marek. Jak chce to osiągnąć? - Poprzez ulepszanie procesów technologicznych oraz doskonalenie produktów - tłumaczy prezes Gołębiowski. Henkel w ubiegłym roku wypracował 104 mln zł zysku netto przy przychodach w wysokości 1,1 mld zł. Sprzedaż w porównaniu z 2004 r. nie zmieniła się. Mimo to zysk wzrósł o około 40 mln zł. Prezes Gołębiowski przyznaje, że w osiągnięciu wysokiego zysku pomógł spółce mocny złoty. Firma jest dużym importerem i kursy walut jej sprzyjały. Zaledwie 160 mln sprzedaży spółki pochodziło z eksportu.
Ten rok zapowiada się dobrze. Henkel po 5 miesiącach zanotował o 13 proc. wyższą sprzedaż niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Spółka prognozuje osiągnąć 10-procentowy przyrost przychodów w całym 2006 roku.
Henkel działa w czterech sektorach: detergentach (sprzedaje m.in. proszek do prania Persil), kosmetykach (spółka zajmuje pierwszą pozycję na rynku farb do włosów z 34-proc. udziałem w rynku), chemii budowlanej (należy do niej m.in. marka Ceresit) oraz technologii przemysłowej (sprzedaje produkty wykorzystywane w przemyśle motoryzacyjnym, lotniczym, elektronicznym). - We wszystkich tych sektorach jesteśmy równie mocni. Obroty w każdym są bardzo zbliżone - mówi prezes Janusz Gołębiowski. Przyznaje, że spółka ma też na oku kilka firm, które chciałaby przejąć. Nie zdradza jednak szczegółów.