Reklama

Chimeryczność, a może fundamentalne różnice?

Ile jeszcze razy rynki będą elektryzować plotki o odejściu wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej? I jaki ma ona teraz wpływ na decyzje gospodarcze rządu? - pytają ekonomiści

Publikacja: 10.06.2006 08:27

Piątkowe spotkanie Rady Gabinetowej miało załagodzić spór między prezydentem a rządem, dotyczący kwestii kosztów uzyskania przychodów z praw majątkowych. Korzystają z nich naukowcy, artyści, dziennikarze, a więc każdy, kto może sprzedać swoją pracę jako prawo do utworu. Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska pierwotnie zamierzała zrezygnować z tego przywileju (pozwala na opodatkowanie tylko połowy dochodu). We wtorek zdecydowała się na kompromis i ograniczyła tylko poziom ryczałtowych kosztów z 50 do 20 proc. przychodu.

20 proc. to zbyt mało

Okazało się, że dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego to zbyt mało. Po spotkaniu z rządem powiedział: - Premier Gilowska szeroko przedstawiała uzasadnienie dla swojego poglądu. W tym zakresie pewna różnica poglądów między nami pozostaje. Prezydent dodał, że można ten problem rozwiązać w "ramach elementarnego rozsądku, bez weta prezydenckiego ani ruchów o charakterze personalnym". Zapowiedział, że zorganizuje spotkanie premiera i wicepremier ze środowiskiem naukowców. Jedno takie spotkanie L. Kaczyński już odbył. Uczestniczyli w nim m.in. prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow (rektor Uniwesytetu Warszawskiego) i prof. Tadeusz Luty (rektor Politechniki Wrocławskiej). Trudno przypuszczać, by wobec nich prezydent zgodził się na większe podatki. Sam jednak uspokajał, mówiąc, że kwestia ryczałtowych kosztów to "szczegół w skali finansów państwa". Stwierdził też, że różnica między nim a Z. Gilowską nie należy do kategorii "fundamentalnych".

Ile może wicepremier?

Mimo to pozycja wicepremier wydaje się słabnąć. Jej sztandarowy plan obniżenia składek na ubezpieczenia społeczne zakwestionował sam ZUS. Systemy informatyczne Zakładu nie są gotowe na to, by składkę chorobową płacił nie pracownik, ale pracodawca. W piątek na te wątpliwości gwałtownie zareagowało MF. - Albo trzeba było wcześniej o tym powiedzieć, albo mamy do czynienia z terroryzmem informatycznym i próbą podporządkowania zmian ważnych dla gospodarki kwestiom technicznym. Mamy pół roku. To jest wystarczająco dużo czasu - powiedział wiceminister Jarosław Pietras. Zapowiada się więc konflikt między resortem a szefową ZUS Aleksandra Wiktorow. Pikanterii dodaje pogłoska, że A. Wiktorow pozostała prezesem Zakładu (odwołano konkurs na jej następcę) na wyraźną sugestię Pałacu Prezydenckiego. Ekonomiści sądzą, że wicepremier nie powinna raczej odejść przed decydującymi fazami prac nad budżetem. Ale niewykluczone, że PiS już szuka nowego ministra finansów.

Reklama
Reklama

Komentarz

Mateusz Szczurek

główny

ekonomista ING Banku

Śląskiego

Inwestorzy na razie nie przejmują się

Reklama
Reklama

brakiem reform

Po przyjściu Zyty Gilowskiej do rządu wzrósł kurs złotego i rentowność obligacji. Dymisja wicepremier spowodować może powrót do poziomów sprzed nominacji. Jeżeli okaże siź, że odejście

Z. Gilowskiej to tylko plotka, nerwowość na rynku stopniowo wygaśnie. Chociaż szefowej MF trudno przeforsować własne reformy, to inwestorzy zdają siź tym nie przejmować - dopóty, dopóki mamy w miarź stabilne finanse publiczne i nie doświadczamy takiej sytuacji, jak na Wźgrzech czy w Turcji. Wydaje siź także, że PiS wybiera na stanowiska w instytucjach mających wpływ na finanse osoby raczej akceptowalne przez rynki. Dlatego też wpływ

ewentualnej dymisji na długoterminowy kurs złotego nie powinien być duży.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama