Górnicze związki zawodowe przesłały wczoraj do prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wicepremiera Andrzeja Leppera listy, w których zwracają się o pomoc w rozwiązaniu sporu z rządem w sprawie wypłat z zysków kopalń. Chcą, by prezydent i wicepremier podjęli się mediacji.

Związki zapowiadają, że w przyszłą środę na demonstrację do Warszawy może przyjechać 10 tys. górników. W poniedziałek ma się zebrać sztab protestacyjny, który uzgodni szczegóły przygotowań do protestów w stolicy. Do spotkania dojdzie, jeśli rozmowy z rządem nie zostaną wznowione.

- Jesteśmy gotowi przystąpić do negocjacji w każdej chwili - mówi Dominik Kolorz, przewodniczący górniczej "Solidarności". - Nie mamy jednak nawet nieoficjalnych informacji ze strony rządu, że przed środą mogłyby się one odbyć - stwierdza.

Manifestacja ma być odpowiedzią na fiasko rozmów z rządem w sprawie wypłaty z zysków kopalni. Górnicy chcą 180 mln zł wypłat. Rząd jednak nie zmienia swojego stanowiska i proponuje im 100 mln zł, i to pod warunkiem, że ujednolicą zbiorowe układy pracy w spółkach węglowych. Górnicy jako swój warunek stawiają zmianę negocjatora strony rządowej, wiceministra gospodarki Pawła Poncyljusza. Zażądali nawet jego dymisji, ale premier Marcinkiewicz nie widzi powodów by go odwołać.

PAP