Na najbliższym posiedzeniu we wtorek rząd przyjąć ma założenia projektu budżetu na 2007 r. èródła w Ministerstwie Finansów informują, że dochody wyniosą około 210 mld zł (w tym roku założono 195,3 mld zł); deficyt - 30 mld zł. Oznacza to, że przyszłoroczne wydatki budżetu to już 240 mld zl. Na ten rok zaplanowano 225,8 mld zł. Przyrost sięga zatem 6,3 proc. - więcej niż zakładana dynamika PKB (4,6 proc.). Podobne wzrosty wydatków notowaliśmy jednak w budżetach na lata poprzednie, tyle tylko że wtedy szybciej zwiększały się dochody.
Koniec nadziei
Praktycznie niezmieniony deficyt (w tym roku założono ostatecznie 30,5 mld zł) to dowód trudności, jakie Ministerstwo Finansów ma z pohamowaniem presji na wzrost wydatków. Przypomnijmy - jeszcze 2005 i 2006 r. nominalny poziom niedoboru budżetu spadał. To także dowód na porażkę programu Tanie Państwo, który generować miał oszczędności rzędu 5 mld zł rocznie. Jak na razie, przyniósł 4 mln zł. Jeszcze w maju wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska przyznała w rozmowie z "Parkietem", że "wymarzony" dla niej deficyt na 2007 r. to 25 mld zł. Na przeszkodzie stanęły jednak żądania szeregu grup zawodowych i niepewność co do skali wydatków w 2007 r.
Zaszkodzili lekarze
O podtrzymaniu 30-mld deficytu przesądziły m.in. podwyżki dla lekarzy. Zgodnie z przyjętym przez rząd programem naprawczym, wydatki budżetu na ochronę zdrowia wzrosną w 2007 r. o 4,12 mld zł. Z. Gilowska zgodziła się w tym przypadku na odegranie roli gwaranta przelewów. Olbrzymi koszt - bo aż 10,3 mld zł - spowoduje też planowana obniżka składek chorobowych i rentowych. Tylko w części zmiany te są rekompensowane przez efekt "uboczny" - zwiększenie podstawy opodatkowania PIT (da to 2,4 miliarda złotych).