Powodem zbliżającego się kryzysu jest starzejąca się populacja Stanów Zjednoczonych, a także innych krajów Zachodu. W konsekwencji tego procesu do 2015 r. rating amerykańskiego długu spadnie z obecnego poziomu "AAA" do "A". Według przewidywań S&P, w 2020 roku obligacje USA będą miały wiarygodność "BBB", czyli poniżej poziomu wielu krajów zaliczanych do tzw. emerging markets.
Japonia też w kłopotach
W USA już wkrótce w wiek emerytalny wkroczą pierwsze roczniki powojennego wyżu demograficznego, tzw. baby boomers. Według Davida Wyssa, głównego ekonomisty Standard & Poor?s, wartość wydatków publicznych związanych z procesem starzenia się populacji USA wzrośnie z obecnych 10 proc. PKB do 20 procent PKB w 2050 r. Przy obecnym poziomie świadczeń i wydatków za 44 lata deficyt budżetowy wyniósłby 29 proc. PKB, a ogólna wartość długu publicznego przekroczyłaby 350 proc. PKB. Jeśli jednak inwestorzy zaczęliby żądać większej premii za ryzyko inwestycji w amerykańskie obligacje skarbowe, to w połowie XXI wieku dług publiczny może się nawet zakumulować do 500 procent PKB - ostrzega raport S&P.
Amerykanie mogą się tylko pocieszać, że przy takim założeniu kłopoty Japonii byłyby jeszcze głębsze, a jej zadłużenie osiągnęłoby 1100 proc. PKB. - To pokazuje, w jak wielkim stopniu rządy mogą być uzależnione od nastawienia inwestorów - uważa Moritz Kraemer, analityk Standard & Poor?s.
Projekcja, nie prognoza