Wyjazd to nie tylko praca i obowiązki. To także nauka języka, poznawanie nowych kultur i nawiązywanie kontaktów.
- Dużo podróżuję i rzadko płacę za hotel. Okazuje się, że w wielu krajach mam przyjaciół poznanych właśnie dzięki praktykom - mówi Marzena Piątek, absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie. - Byłam w Niemczech, Szwajcarii, kilka miesięcy spędziłam w Brazylii, rok studiowałam w Anglii - wylicza Marzena, która praktyk szukała głównie za pośrednictwem organizacji AIESEC. - Każdy wyjazd trwał średnio pół roku. W tym czasie dostawałam pensję od pracodawcy, która wystarczała na utrzymanie i drobne przyjemności. Mieszkanie i resztę formalności pomogła załatwić mi organizacja - opowiada Marzena.
Marcin Maciołek, student nauk politycznych i psychologii na UW, spędził pół roku na stypendium naukowym w Norwegii. W tym czasie postanowił odbyć także bezpłatny staż w polskiej ambasadzie w Oslo. - Byłem w dziale konsularnym i politycznym. Pisałem raporty, zbierałem informacje o kraju, poznałem życie ambasady od środka - opowiada Marcin. - Ciekawi mnie Norwegia, a dzięki praktyce mogłem być bliżej tego kraju, podszkolić język, poznać nowych ludzi - mówi Marcin, który spędził w ambasadzie półtora miesiąca. O staż postarał się sam. - Doszły mnie słuchy, że jest taka możliwość, więc poszedłem, zapytałem, dostarczyłem niezbędne dokumenty i zostałem przyjęty. Marcin ma w planach kolejne staże, ale już, jak mówi, nie za darmo.
Rób to, co lubisz
Staranie o praktykę przypomina poszukiwanie pracy. W większości przypadków firmy wymagają od kandydatów dostarczenia CV i listu motywacyjnego. Nie ominie nas także rozmowa kwalifikacyjna, do której warto rzetelnie się przygotować. - Po przesłaniu życiorysu dostałam telefon z firmy w Niemczech. To była telekonferencja, podczas której odpowiadałam na pytania kilku osób, łącznie z szefem. Rozmawialiśmy o mojej kandydaturze, umiejętnościach i przyszłych obowiązkach. To było stresujące, ale chyba wypadłam nieźle, bo przyjęli mnie od razu - wspomina Marzena Piątek.