Jaromir Netzel powiedział Radiu Zet, iż źle się stało, że nie doszło do fuzji PZU z PKO BP. Jego zdaniem, firmy te powinny ze sobą współpracować.
Czy oznacza to powrót do rozmów o stworzeniu wielkiej firmy bankowo-ubezpieczeniowej? Zdaniem Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, budżetu państwa nie stać na konglomerat bankowo-ubezpieczeniowy. Problemem w przypadku PZU jest nierozwiązany konflikt z Eureko. - Rząd polski chce odzyskać kontrolę nad ubezpieczycielem. Wszystko jest kwestią ceny - mówi Jankowiak. - Jeśli Eureko otrzymałoby odpowiednią rekompensatę, to odstąpiłoby od sporu, zamiast szarpać się w nieskończoność z większoś-ciowym akcjonariuszem. Budżetu nie stać jednak na takie transakcje - dodaje Jankowiak.
Jak mówi prof. Leszek Pawłowicz, dyrektor Gdańskiej Akademii Bankowej, fuzja bez odpolitycznienia nie ma sensu. - Można wyobrazić sobie, że Eureko będzie skłonne sprzedać swój pakiet akcji PZU bankowi PKO BP. Wtedy jest to transakcja rynkowa. Ale nie powinni się za to zabierać politycy - twierdzi Pawłowicz. Jako przykład podał prywatyzację Banku Pekao (L. Pawłowicz jest członkiem rady nadzorczej tej spółki), który powstał z połączenia czterech banków państwowych, ale natychmiast potem został sprywatyzowany.
W wywiadzie dla Radia Zet Jaromir Netzel stwierdził, że nigdy nie był prokurentem Drob-kartelu. Pełnił natomiast funkcję pełnomocnika zarządu. Według nowego prezesa PZU, Drob-kartel nigdy nie dostał kredytu z PKO BP. Netzel oświadczył, że jego praca w PKO BP oraz Drob-kartelu nigdy nie rodziła konfliktu interesów. Potwierdził, że "incydentalnie doradzał" komisji śledczej ds. PZU. Nie zdradził, na czyją prośbź.