Reklama

30 miliardów deficytu

Rosnący popyt wewnętrzny i większe zatrudnienie - to dzięki tym dwóm czynnikom dochody budżetu w 2007 r. wzrosną o ponad 9 procent. To zaś pozwoli sfinansować dodatkowe wydatki rządowe

Publikacja: 14.06.2006 08:46

Rada Ministrów przyjęła wczoraj założenia do budżetu na 2007 r., przygotowane przez Ministerstwo Finansów. Wynika z nich, że w przyszłym roku państwo "zarobi" 213,14 mld zł. Wyda 243,14 mld zł. Tym samym resort zachował "kotwicę Marcinkiewicza" - czyli ograniczenie deficytu do 30 mld zl. - To kwestia wywiązywania się z zapowiedzi i wiarygodności rządu. Jeżeli uda się zaprojektować niższy deficyt, a to kwestia woli politycznej, to minister finansów będzie zachwycony - stwierdziła wicepremier i szef resortu Zyta Gilowska. Przyznała jednak, że taki poziom niedoboru to za mało, by w 2007 r. spełnić wymogi stawiane Unii Europejskiej. Choć zakładany deficyt budżetu stanowić będzie 2,7 proc. PKB (mniej niż unijny pułap 3 proc.), to Polska będzie musiała do tego doliczyć część kosztów reformy emerytalnej.

Większe wpływy podatkowe

W przyszłym roku o 20,5 mld zł (o 11,2 proc.) wzrosną dochody podatkowe. Dlaczego? - Liczymy na sukcesy w walce z szarą strefą - odpowiadała wicepremier. Ale polepszenie ściągalności to marginalna przyczyna. Stanisław Kluza, wiceminister odpowiedzialny za prognozy, wskazał na wzrost liczby zatrudnionych (do 9,06 mln osób). - Dzięki temu zwiększa się baza podatkowa - tłumaczył. MF szacuje, że stopa bezrobocia spadnie w 2007 r. do 14,9 proc. 2,5 mld zł przynieść ma sama obniżka składek ZUS - zmniejszenie kosztów pracy oznacza bowiem wzrost dochodu do opodatkowania. Resort liczy także na korzystne efekty fiskalne wzrostu gospodarczego, prognozowanego na 4,6 proc. Spodziewa się, że popyt wewnętrzny wzrośnie w 2007 r. o 4,9 proc. A to oznacza wzrost podatków pośrednich (m. in. VAT). Dodatkowe wpływy przynieść mają także zmiany stawek podatku akcyzowego. Wreszcie - rząd przypomina, że rzeczywiste wpływy podatkowe w tym roku są lepsze, niż zaplanowano.

Globalne ochłodzenie

nam nie zaszkodzi

Reklama
Reklama

MF zakłada - podobnie jak większość ekonomistów - pogorszenie koniunktury światowej. - Rok 2007 może nie być taki łatwy, jeżeli chodzi o uwarunkowania zewnętrzne. Stopy procentowe w USA i Unii Europejskiej mają tendencje rosnące - tłumaczył S. Kluza. Znalazło to odzwierciedlenie w prognozie dynamiki eksportu (8,2 proc., w porównaniu z 15,8 proc. w tym roku) i importu (8,9 proc. w porównaniu z tegorocznymi 15,6 proc.). Rząd jednak liczy na zmianę podstawowego źródła wzrostu PKB. - Do tej pory był to eksport, teraz widzimy, że dominuje popyt wewnętrzny, co pozwala oczekiwać dużej stabilności wzrostu gospodarczego - zapowiadał wiceminister. Rząd założył m.in., że inwestycje w środki trwałe wzrosną w 2007 r. o 10 proc. (w tym roku 8,5 proc.).

W założeniach do budżetu rząd zapisał, że średnioroczna inflacja wyniesie 1,9 proc. MF nie oczekuje jednak wzrostu stóp procentowych. - Deklaracje RPP nie wskazywały dotąd na taką konieczność - wyjaśniał S. Kluza. Takie założenie powoduje, że maleją koszty obsługi długu publicznego i tym samym budżet łatwiej się "dopina".

Komentarz

Łukasz Tarnawag

łówny

ekonomista PKO BP

Reklama
Reklama

W obecnej konfiguracji

ten budżet nie jest zły

Założenia do budżetu, po rozmaitych przeciekach z resortu finansów, nie są zaskakujące. Plan na

2007 r. jest do wykonania, zwłaszcza przy rosnącym popycie wewnętrznym i zmianach podatkowych (głównie w zakresie akcyzy). Główne zagrożenie dla budżetu to niespełnienie zamierzeń MF po stronie dochodowej w sytuacji odmiennego od prognozowanego scenariusza makroekonomicznego - przy ewentualnym twardym lądowaniu światowej gospodarki, po ostudzeniu koniunktury w USA. Jeżeli jednak w obecnej konfiguracji politycznej taki właśnie kształt budżetu uda się zachować, to rynki ocenią to pozytywnie.

Grzegorz Maliszewskiekonomista Banku

Millennium

Reklama
Reklama

Założenia budżetu są konserwatywne i realne. Prognoza wzrostu gospodarczego jest nawet niższa, niż oczekiwania rynku. Nie wydaje się więc na tym etapie, że budżet będzie mocno napięty. Niemniej jednak jeżeli chodzi o same wielkości, 30-mld deficyt nie jest na tyle dobry, na ile pozwoliłyby fundamenty ekonomiczne. Miały tu znaczenie podjęte wcześniej decyzje o zwiększeniu wynagrodzeń. W dłuższym horyzoncie czasowym, jeżeli kiedyś nadejdzie spowolnienie gospodarcze, możemy jednak mieć problem. W każdym razie ekonomiści i instytucje międzynarodowe dalej będą nam wytykać brak oszczędności.

Założenia do budżetu

na 2007 r.

2006* 2007**

Mld zł

Reklama
Reklama

Deficyt 30,55 30

Dochody 195,28 213,14

w tym podatkowe 172,19 192,63

Wydatki 225,83 243,14

%

Reklama
Reklama

wzrost PKB 4,6 4,6

Eksport 15,8 8,2

Import 15,6 8,9

Popyt krajowy 4,7 4,9

Inflacja 0,8 1,9

Reklama
Reklama

Bezrobocie 16,4 14,9

Przeciętna płaca

brutto 2458 2534

* - ustawa; ** - założenia

źródło: Reuters

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama