Lasy Państwowe planują pozyskiwanie drewna w ostrożny sposób. Mają bowiem świadomość, że koniunktura jest zmienna. Przekonały się o tym na własnej skórze w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Przedstawiciele sektora drzewnego twierdzą, że tym razem jest to trend wieloletni. Państwowy monopolista sądzi jednak inaczej.
Duże spółki ratują się importem. Mają swoje przedstawicielstwa odpowiedzialne za zakupy w różnych krajach. Zwiększa to ich koszty, ale mają to, co chcą. Poza tym, podpisują kontrakty bezpośrednio z centralą LP i negocjują rabaty.
W zdecydowanie gorszym położeniu znajdują się przedsiębiorstwa, które nie są głównymi odbiorcami Lasów. Zorganizowanie importu jest dla nich zbyt drogie, a często wręcz niemożliwe ze względu na małą skalę zakupów. W ten sposób mają znacznie ograniczone możliwości działania - Trzy tysiące mniejszych firm musi okresowo zawieszać działalność. I co z tego, że mają wiele zamówień, także eksportowych, skoro nie mają surowca - mówi prezes Wyrzykowski. Przedstawiciele branży są pewni: niewykorzystane szanse rynkowe mogłyby przełożyć się na tysiące nowych miejsc pracy i brak przerw dla wielu obecnych pracowników przemysłu drzewnego.
Można inaczej
Przykłady innych państw pokazują, że pozyskiwanie drewna można zorganizować inaczej. W Niemczech ponad połowę podaży kształtują lasy prywatne, zarządzane przez fachowców. Sprzedają tyle, ile rynek zażąda. Oczywiście, im popyt staje się większy, tym cena rośnie. Tak robią też niemieckie lasy państwowe. U naszych zachodnich sąsiadów wyręb wynosi ok. 85 proc. rocznego przyrostu drewna w lasach. Ważne jest jednak, by w długim okresie nie przekraczać 100 proc., gdyż wtedy skurczy się baza leśna. Takiego zdania jest także Katedra Użytkowania Lasów SGGW w Warszawie. W Polsce od lat współczynnik ten kształtuje się na poziomie 55-60 proc. Nie dziwi więc niezadowolenie małych rodzimych firm. - Dusi się przedsiębiorczość. Nie jest przecież normalne, że w gospodarce rynkowej mam problem z kupnem surowca - skarży się eksporter drzwi.
W Estonii, na Litwie i Łotwie nie ma monopolu państwa. Nie dochodzi do sytuacji, kiedy trzeba przerwać produkcję, bo nie ma drewna, które jest podstawowym surowcem dla wielu firm. Handel odbywa się poprzez przetargi i długookresowe kontrakty.