Reklama

Drewno pilnie potrzebne

Publikacja: 16.06.2006 09:08

Krajowy popyt na drewno nie jest zaspokojony, mimo że przez ostatnie 10 lat

jego pozyskiwanie przez Lasy Państwowe zwiększyło się o blisko 70 procent,

a do 2020 r. ma wzrosnąć jeszcze o 17 procent

Lasy Państwowe pozyskały w ubiegłym roku prawie 30,5 mln metrów sześciennych drewna. Sprzedały je za blisko 4 mld zł. W tym roku wycinka drzew nie zwiększy się ze względu na plany roczne. Klienci Lasów nie są z tego zadowoleni. Podkreślają jednocześnie, że od monopolu LP zależy ich rentowność, a nawet istnienie.

Zahamowana krajowa podaż

Reklama
Reklama

Lasy zapewniają, że pozyskują i sprzedają tyle drewna, na ile pozwala im racjonalna gospodarka zasobami leśnymi. - Teraz dostarczamy na rynek tyle, ile tylko możemy wyciąć, bez nadmiernej eksploatacji środowiska naturalnego. W tym roku będzie to prawie 30 mln metrów sześciennych - zapewnia Wojciech Skurkiewicz, rzecznik prasowy LP. Sonda przeprowadzona przez "Parkiet" wśród odbiorców drewna wykazała jednak, że nie wierzą oni w zapewnienia państwowej firmy. - Lasy Państwowe powinny ścinać znacznie więcej drewna - twierdzi Paweł Wyrzykowski, prezes spółki Pfleiderer-Grajewo, producenta płyt wiórowych. Niemniej faktem jest, że obecnie Lasy wycinają drzewa znacznie intensywniej niż wcześniej. Pozyskują średnio o 1,5 tys. metrów sześciennych drewna więcej z tysiąca ha niż 10 lat temu. Mimo to popyt krajowy nie jest zaspokojony.

Bilans wymiany handlowej

leśnym surowcem wskazuje na rosnący głód wśród polskich odbiorców. Import rośnie, a nasz eksport na Zachód spada wraz z wyrównywaniem się cen krajowych wobec unijnych. A są one już zbliżone. Wywóz drewna do krajów naszego regionu praktycznie nie istnieje, gdyż mamy jedne z wyższych cen wśród tych państw. Dwa lata temu wielkość importu (drewna o grubości powyżej 6 mm) zwiększyła się o ok. 35 proc., do 1,3 mln metrów sześciennych i wartości 652 mln zł, co jest porównywalne z wielkością wyrębu w lasach prywatnych w Polsce. Przedstawiciele przemysłu drzewnego podkreślają, że dynamika wzrostu importu będzie jeszcze większa. Na przykład, International Paper Kwidzyn, producent papieru i tektur, importuje 30 proc. swojego zapotrzebowania, a giełdowe Grajewo - 20 proc.

Winne planowanie

Kluczową kwestią gospodarki leśnej jest określenie wielkości wyrębu. LP tworzą dziesięcioletnie plany użytkowania lasów w każdym nadleśnictwie. Pociąga to za sobą negatywne skutki dla sektora drzewnego. Najpoważniejszym z nich jest brak elastyczności w zwiększaniu limitów. - Już teraz panuje ożywienie w branży, lecz podaż jest dość sztywna. A przecież w długim okresie również będziemy obserwować dynamiczny trend wzrostowy - mówi prezes Paweł Wyrzykowski. Nadleśnictwa mogą wprawdzie przesuwać wielkości wyrębu między latami, ale mają obowiązek zrealizowania planu dziesięcioletniego. Nie mogą zatem go przekroczyć.

Duży sobie poradzi

Reklama
Reklama

Lasy Państwowe planują pozyskiwanie drewna w ostrożny sposób. Mają bowiem świadomość, że koniunktura jest zmienna. Przekonały się o tym na własnej skórze w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Przedstawiciele sektora drzewnego twierdzą, że tym razem jest to trend wieloletni. Państwowy monopolista sądzi jednak inaczej.

Duże spółki ratują się importem. Mają swoje przedstawicielstwa odpowiedzialne za zakupy w różnych krajach. Zwiększa to ich koszty, ale mają to, co chcą. Poza tym, podpisują kontrakty bezpośrednio z centralą LP i negocjują rabaty.

W zdecydowanie gorszym położeniu znajdują się przedsiębiorstwa, które nie są głównymi odbiorcami Lasów. Zorganizowanie importu jest dla nich zbyt drogie, a często wręcz niemożliwe ze względu na małą skalę zakupów. W ten sposób mają znacznie ograniczone możliwości działania - Trzy tysiące mniejszych firm musi okresowo zawieszać działalność. I co z tego, że mają wiele zamówień, także eksportowych, skoro nie mają surowca - mówi prezes Wyrzykowski. Przedstawiciele branży są pewni: niewykorzystane szanse rynkowe mogłyby przełożyć się na tysiące nowych miejsc pracy i brak przerw dla wielu obecnych pracowników przemysłu drzewnego.

Można inaczej

Przykłady innych państw pokazują, że pozyskiwanie drewna można zorganizować inaczej. W Niemczech ponad połowę podaży kształtują lasy prywatne, zarządzane przez fachowców. Sprzedają tyle, ile rynek zażąda. Oczywiście, im popyt staje się większy, tym cena rośnie. Tak robią też niemieckie lasy państwowe. U naszych zachodnich sąsiadów wyręb wynosi ok. 85 proc. rocznego przyrostu drewna w lasach. Ważne jest jednak, by w długim okresie nie przekraczać 100 proc., gdyż wtedy skurczy się baza leśna. Takiego zdania jest także Katedra Użytkowania Lasów SGGW w Warszawie. W Polsce od lat współczynnik ten kształtuje się na poziomie 55-60 proc. Nie dziwi więc niezadowolenie małych rodzimych firm. - Dusi się przedsiębiorczość. Nie jest przecież normalne, że w gospodarce rynkowej mam problem z kupnem surowca - skarży się eksporter drzwi.

W Estonii, na Litwie i Łotwie nie ma monopolu państwa. Nie dochodzi do sytuacji, kiedy trzeba przerwać produkcję, bo nie ma drewna, które jest podstawowym surowcem dla wielu firm. Handel odbywa się poprzez przetargi i długookresowe kontrakty.

Reklama
Reklama

Liberalizacja rynku w Polsce mogłaby się odbyć poprzez zmianę systemu określania wielkości wyrębu. Przedstawiciele przemysłu drzewnego są zgodni, że powinien on być dostosowany do sytuacji na rynku. Eksperci nie mają nic przeciwko. - Wszystko będzie w porządku z polskimi lasami nawet wtedy, gdy przez kilka lat będziemy wycinać więcej niż zdąży urosnąć. Trzeba mieć tylko umiar - zapewnia jeden z profesorów SGGW, który nie chce publikacji nazwiska. Gdyby LP przyjęły takie podejście, na rynku mogłoby się znaleźć nawet 60 mln metrów sześciennych państwowego drewna rocznie, czyli dwa razy więcej niż obecnie. Popyt zostałby nasycony. Czy jednak na pewno nie kosztem środowiska?

Lasy zapewniają, że widzą wzmożone zapotrzebowanie na oferowany przez siebie surowiec. Dlatego zamierzają zwiększyć powierzchnię zalesienia Polski o kilka punktów procentowych - do 30 proc. Nadzieją jest też pozyskiwanie większej ilości drewna z podobnej powierzchni. - W 2020 roku planujemy sprzedawać 35 mln metrów sześciennych - mówi

W. Skurkiewicz.

Zdaniem przedstawicieli przemysłu, wzrost podaży drewna o 5 mln metrów w ciągu prawie 15 lat może się okazać daleko niewystarczający.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama