Reklama

Czas na korektę

Po długotrwałej wyprzedaży przyszedł czas na odbicie na światowych rynkach. Pytanie tylko, czy jest to definitywny koniec spadków

Publikacja: 17.06.2006 09:03

Najbardziej popularne w ostatnich tygodniach słowo "inflacja" tym razem, o dziwo, nie wywołało paniki wśród inwestorów, lecz wręcz przeciwnie - stało się pretekstem do odbicia. Szef Fedu Ben Bernanke złagodził nieco ton wypowiedzi. Jak dobrze ujął to cytowany przez agencję Bloomberg Jean Yeh, zarządzający tajwańskiego Ta Chong Investment Trust, "niczym światło słońca po długiej porze monsunów Bernanke sprawił wreszcie wielką ulgę inwestorom". Największy entuzjazm wywołało stwierdzenie Bena Bernanke, że rosnące w ostatnich miesiącach oczekiwania inflacyjne pozostają w normie.

Czy to stopy straszą?

Czy złagodzenie tonu wypowiedzi szefa Fedu zadecyduje o trwałym odbiciu notowań na światowych rynkach? Odpowiedź na to pytanie byłaby jednoznacznie pozytywna, pod jednym warunkiem - że w maju inwestorzy zaczęli masowo pozbywać się akcji wyłącznie pod wpływem oczekiwań na kolejne podwyżki stóp procentowych w USA. W takim razie złagodzenie tych oczekiwań obecnie powinno podnieść indeksy akcji do poziomów sprzed załamania.

Problem polega na tym, że wiele czynników przeczy tezie, że majowa panika była efektem obaw przed rosnącymi stopami. Weźmy pod uwagę rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych, która jest odzwierciedleniem oczekiwań inwestorów co do kierunku zmian stóp procentowych. Praktycznie w tym samym momencie, kiedy inwestorzy w maju zaczęli pozbywać się akcji, rentowność obligacji nie tylko nie zaczęła szybko iść w górę (co potwierdzałoby, że rynek boi się inflacji i wzrostu stóp), lecz paradoksalnie zaczęła spadać. Logicznym wytłumaczeniem tego faktu jest to, że inwestorzy przestraszyli się nie stóp, lecz możliwego osłabienia gospodarczego. Jeśli tak, to nawet złagodzenie oczekiwań na podwyżki stóp nie musi obecnie doprowadzić do trwałego odbicia.

W tym miejscu na myśl przychodzi sprawa, o której już nieco zapomniano. Chodzi o krzywą rentowności amerykańskich obligacji, która w lutym odwróciła się (tzn. rentowność papierów długoterminowych spadła poniżej zyskowności obligacji krótkoterminowych). W przeszłości był to niemal niezawodny sygnał, zapowiadający spowolnienie gospodarcze (tak też było przed ostatnią bessą w 2000 r., co notabene zostało wówczas zignorowane przez Fed). Już w marcu krzywa powróciła do normalnego kształtu, co przyjęto z ulgą, tym bardziej że kursy akcji nadal rosły. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie minęło. Dla porównania, w połowie 1998 r. krzywa również odwróciła się praktycznie "na chwilę", a po niecałych dwóch miesiącach rozpoczęło się załamanie, które sprowadziło S&P 500 o 20 proc. w dół.

Reklama
Reklama

Silne wyprzedanie,

silne odbicie

Nie chodzi o to, żeby straszyć czarnymi scenariuszami, ale sytuacja na rynkach nie rozwija się "od komentarza do komentarza" szefa Fedu i jeżeli wzrost gospodarczy stanie pod znakiem zapytania, to nie będzie tak łatwo o powrót hossy. Na razie mamy odbicie indeksów akcji na całym świecie, co w znacznej mierze wynika ze skrajnego wyprzedania. Sprawdza się reguła: z im większej wysokości coś spadnie, tym mocniej się odbije.

Wykres amerykańskiego Nasdaqa Composite pokazuje, że mimo silnego odreagowania wcześniejszy sygnał sprzedaży pozostaje w mocy. Chodzi o przebitą dolną linię dwuletniego wzrostowego klina. Wątpliwości co do najbardziej pesymistycznego scenariusza (czyli szybkiego zakończenie odbicia) sprawia natomiast bardzo wysoka zmienność obrazowana przez procentowy ATR. Wysoka zmienność towarzyszy często kształtowaniu dołków. Teraz jest już niemal tak wysoka, jak wtedy gdy Nasdaq sięgał dna w sierpniu 2004 r. Mankamentem tych dość optymistycznych wniosków jest fakt, że w czasie bessy zmienność potrafi osiągać znacznie wyższe poziomy (tak było w 2000 r.). Odpowiedź na pytanie, czy mamy jeszcze hossę, wcale nie jest oczywista.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama