Reklama

Chorągiewka na wietrze

Publikacja: 17.06.2006 09:11

Trochę w tym wszystkim paradoksu, bo indeks WIG20 skończył sesję wzrostem (bez fixingu, a konkretnie całego sektora bankowego, byłoby jeszcze 40 pkt wyżej), ale styl i okoliczności tej byczej zdobyczy powodują, że ocena

piątkowych notowań musi mieć negatywny wydźwięk.

Cały wzrost zawdzięczamy dobremu otwarciu notowań. Inwestorzy nadrabiali czwartkową przerwę, w czasie której Ben Bernanke po raz kolejny zaszokował rynki finansowe rażącą niezdarnością w przedstawianiu swoich poglądów. Tym razem wszyscy odczytali to jako zachętę do kupna akcji, których przed chwilą panicznie się pozbywali. Co gorsza, z tego samego powodu. Analizując ostatnie tygodnie prób sygnalizowania stanowiska szefa Fed i zestawiając je z zawirowaniami na giełdach, należy mieć teraz na uwadze, że do czasu kolejnego posiedzenia FOMC żaden inwestor nie zna dnia ani godziny, gdy szef Fed "wyda wyrok" na jego giełdowe inwestycje. Wracając do GPW, to po rekordowej luce hossy zabrakło chęt- nych na dalsze zakupy. Szczyty

z otwarcia nie zostały już poprawione, a każda kolejna konsolidacja kończyła się wybiciem dołem. Nie wszyscy inwestorzy chcieli dać nabrać się na poranny 5-proc. "optymizm", który nie wynikał z siły popytu, ale ze skali przeceny na poprzednich sesjach. Nie poszliśmy więc śladem rekordowych czwartkowych zwyżek

np. czeskiego PX. Woleliśmy

Reklama
Reklama

naśladować pozostałe parkiety emerging markets, gdzie

popołudniowe wyraźne osłabienie indeksów (tylko przestraszenie Chinami czy już koniec

odreagowania?) natychmiast

znalazło odzwierciedlenie 

na ulubionych przez zagranicę spółkach. Dla usprawiedliwienia byków należy pamiźtać jednak o dwóch czynnikach. Po pierwsze - była to trochę świąteczna sesja, mimo że obroty tego nie potwierdzają. A po drugie - wygasały

kontrakty, co też miało wpływ na notowania, szczególnie spółek z WIG20. Nie wprowadziło to tradycyjnego gigantycznego zamieszania w końcówce sesji, ale choćby tylko obawa o spekulacyjne

Reklama
Reklama

ustawianie notowań też odciska swoje piętno na rynku.

Podsumowując - w piątek była szansa na przerwanie trendu spadkowego, ale dyskusja na ten temat zdecydowanie będzie się

dalej toczyć i do czasu powrotu nad majowe dołki nie można mówić o niczym innym, jak jedynie odreagowaniu. Natomiast pod wsparciami na czerwcowych dołkach grozi nam kolejna wyprzedaż.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama