Przyczyną wstrzymania, planowanego od miesięcy debiutu CEZ-u na warszawskiej giełdzie miały być zawirowania w handlu limitami emisji dwutlenku węgla. Taką przynajmniej wersję przedstawił czeski koncern 18 maja. Kiedy spółka wróci do koncepcji wprowadzenia akcji na GPW, nie ujawniono ani wtedy, ani później. Bardzo prawdopodobne wydaje się jednak, że nastąpi to niebawem.
Docelowo 20-30 euro za tonę
Do końca czerwca wszystkie kraje członkowskie UE mają przedstawić raporty dotyczące przydziałów na emisjź dwutlenku węgla i faktycznych emisji w roku 2005. Zdaniem Wojciecha Jaworskiego, eksperta w dziedzinie handlu emisjami, byłego dyrektora departamentu w Ministerstwie Ochrony Środowiska, wtedy sytuacja na rynku powinna się ustabilizować. Także w opinii Tomasa Gatka, analityka z praskiej firmy Patria Finance, ceny kontraktów na prawa do emisji dwutlenku węgla powinny przez dłuższy czas utrzymywać się na poziomie 20-30 euro za tonę. Według niego ewentualne krótkotrwałe wahnięcia cen nie będą już mieć wpływu na sytuację CEZ-u, tym bardziej że swoje nadwyżki koncern sprzedał zanim nastąpiło załamanie na rynku kontraktów terminowych.
Przypomnijmy, że w połowie kwietnia br. ostre obniżki cen praw do emisji dwutlenku węgla spowodowały spadki akcji nie tylko CEZ-u, ale także takich tuzów energetycznych, jak francuski EDF czy niemiecki RWE. Korekty były dotkliwe i sięgały ponad 5 proc.
Ceny kontraktów terminowych spadły wtedy o 50 proc., ponieważ belgijski region Walonii, Czechy, Francja, Holandia i Hiszpania opublikowały dane, pokazujące, że emisje w roku 2005 były niższe niż się powszechnie spodziewano. Komisja Europejska poprosiła wtedy pozostałe kraje członkowskie o wstrzymanie się z publikacją danych. Informacje dotyczące emisji z wszystkich instalacji mają być opublikowane w najbliższym czasie.