Wczoraj akcje Arcelora, zanim notowania zawieszono w związku z posiedzeniem rady nadzorczej, w pewnym momencie podrożały do rekordowych 35,99 euro.
Inwestorzy po zmianie oferty przez Aleksieja Mordaszowa, właściciela Siewierstalu, oczekiwali też lepszej ceny od Hindusa Lakshmi Mittala, który chce połączyć Arcelora z Mittal Steel, dwie największe na świecie spółki stalowe. Walczy o to od końca stycznia.
Ustępstwa miliardera
Aleksiej Mordaszow zamierza ułatwić akcjonariuszom Arcelora podjęcie decyzji o fuzji luksemburskiego giganta z Siewierstalem. Wielu spośród nich uważa, że zbyt tanio dostanie akcje Arcelora.
Gdyby ta transakcja doszła do skutku, Arcelor stałby się największą firmą stalową na świecie i być może obroniłby się przed atakiem ze strony Mittal Steelu, jak dotąd lidera światowego rankingu producentów stali. Mordaszow zadeklarował, iż jest gotowy zmniejszyć swoje udziały w nowej spółce z 32 proc. do 25 proc. Ma to uśmierzyć obawy tych inwestorów, którzy boją się zbyt dużych wpływów w spółce tego biznesmena dobrze widzianego na Kremlu. Co więcej, jeśli Mordaszow zdecyduje się zwiększyć swój pakiet do ponad 33 proc., wówczas ogłosi wezwanie do sprzedaży wszystkich akcji. Jednocześnie rosyjski biznesmen jest gotowy zmienić zasady wykonywania prawa głosu. Wed-ług pierwotnej koncepcji, miał glosować zgodnie z rekomendacją kierownictwa spółki, teraz chciałby mieć takie same możliwości jak inni akcjonariusze. Rezygnuje też z przewodnictwa w planowanej radzie strategicznej Arcelora.