Europejski Bank Centralny nie waży na opinie polityków i nadal będzie zacieśniać politykę pieniężną. Prezes EBC Jean-Claude Trichet dał wczoraj do zrozumienia, że należy oczekiwać kolejnych podwyżek stóp procentowych.
- Uczynimy wszystko, co jest konieczne, żeby zdławić inflację. I wydaje mi się, że jest to bardzo dobrze rozumiane przez obserwatorów - powiedział Trichet członkom komitetu ds. gospodarczych i monetarnych Parlamentu Europejskiego. Po przeprowadzonych od grudnia trzech podwyżkach oprocentowania główna stopa w strefie euro wynosi 2,75 proc. Notowania kontraktów terminowych wskazują, że do końca roku wzrośnie o pół punktu i osiągnie 3,25 proc. Najbliższy ruch w górę jest przewidywany w sierpniu.
Wśród czynników, które mają największy wpływ na wysoką inflację, Trichet wymienił m.in. szybki wzrost wartości udzielonych kredytów, wysokie ceny paliw, a także podwyżki płac.
Podnoszenie stóp jest możliwe, ponieważ - co podkreślił wczoraj szef EBC - dobre są perspektywy ekonomiczne dla państw Dwunastki. - Podstawy rozwoju stają się coraz szersze i coraz trwalsze - stwierdził Jean-Claude Trichet. Według podniesionych parź tygodni temu prognoz EBC, produkt krajowy państw strefy euro zwiększy się w tym roku o 2,1 proc., co byłoby najszybszym tempem od 2000 r. Równocześnie inflacja przyspieszy do 2,2-2,3 proc., podczas gdy długoterminowym celem dla banku jest jej utrzymanie poniżej progu 2 proc.
Wypowiedzi Tricheta pomogły w umocnieniu wspólnej waluty. Za 1 euro płacono wczoraj po południu 1,2618 USD, w porównaniu z 1,2580 USD nad ranem. Do 3,48 proc., czyli poziomu najwyższego od blisko czterech lat, skoczyła rentowność niemieckich obligacji dwuletnich, najbardziej podatnych na zmiany stóp procentowych w strefie euro.