W Sejmie odbędzie się dziś pierwsze czytanie ustawy o zintegrowanym nadzorze nad rynkiem finansowym. Projekt zakłada połączenie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych oraz Komisji Nadzoru Bankowego. Szef urzędu ma być powoływany przez premiera.
Ustawa ma wejść w życie po 14 dniach od daty ogłoszenia. Wtedy miałoby nastąpić połączenie nadzoru nad rynkiem kapitałowym oraz ubezpieczeniowym i emerytalnym. Włączenie do niego KNB planowane jest na początek 2007 r.
Pomysł integracji nadzoru jest krytykowany przez podmioty reprezentujące różne segmenty rynku finansowego: brokerów, TFI, ubezpieczycieli, PTE, banki czy emitentów giełdowych. Obawiają się oni, że po połączeniu nadzory będą gorzej funkcjonować. Nie znają też kosztów integracji. Wczoraj przeciwko integracji nadzorów finansowych zaprotestowała Krajowa Izba Gospodarcza.
Wiadomo tylko, że banki, które do tej pory nie ponosiły opłat związanych z funkcjonowaniem KNB, mają w przyszłości składać się na działalność nadzoru, jak robią to już podmioty nadzorowane przez KPWiG i KNUiFE. Z szacunków "Parkietu" wynika, że wydatki te mogą wynosić maksymalnie 140 mln zł rocznie, z czego prawie 100 mln zł przypada na banki giełdowe. Nie wiadomo jednak, czy z tego powodu inne podmioty podlegające Komisji Nadzoru będą płacić mniej. Można przypuszczać, że partie opozycyjne, PO i SLD, nie poprą projektu. Nie jest do końca pewne, czy zyska on akceptację wszystkich ugrupowań koalicyjnych.