Pomysł, by grupa ekspertów opiniowała kandydatury do władz spółek Skarbu Państwa to naruszenie istniejącego ładu korporacyjnego. Tak twierdzi Konfederacja Pracodawców Polskich. - Zmian w kierownictwach spółek może dokonywać rada nadzorcza lub walne zgromadzenie. Reguluje to kodeks spółek handlowych i statuty przedsiębiorstw - oświadczył Andrzej Malinowski, szef KPP.

Zespół ekspertów mający oceniać kandydatów na członków rad i zarządów spółek powołał w środę premier Kazimierz Marcinkiewicz. W skład zespołu weszło osiem osób. Większość z nich to pracownicy wyższych uczelni, specjaliści od zarządzania. - Oczywiście, premier ma prawo sam decydować o swoim zapleczu. Problemem w przypadku nowo powołanego zespołu może być rozmycie odpowiedzialności - ocenił Maciej Grabowski, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Dotąd odpowiedzialny za mianowanie kierownictw spółek SP był minister skarbu. Powołanie ciała doradczego sprawia, że część odpowiedzialności pośrednio bierze na siebie premier. - W przypadku złych decyzji personalnych zawsze będzie można powołać się na pozytywną opinię zespołu ekspertów, którą zatwierdził premier. Skoro kandydatów ma oceniać ciało doradcze, to powstaje pytanie, od czego w takim razie jest minister skarbu - wyjaśnił M. Grabowski. Z tą tezą zgadza się Andzej Malinowski. - Cała odpowiedzialność za nietrafione decyzje spadnie na grupę doradczą. To swego rodzaju "parawan", który ma stworzyć wrażenie, że wybory personalne są merytoryczne, a nie polityczne - stwierdził szef KPP.

- Powołanie zespołu doradczego przypomina nieco praktykę akademicką. Gdy na uczelni pojawia się jakiś problem, to zamiast go rozwiązać, powołuje się komisję - powiedział Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem, tego typu zabiegi wydłużają tylko proces decyzyjny. - Decyzje w sprawach personalnych powinny być jednoosobowe, a nie kolegialne. Jeśli ktoś decyduje się zostać ministrem, to powinien sam odpowiadać za swoje decyzje i sam ponosić konsekwencje - stwierdził I. Jabłoński.