Pod koniec 2005 r. łączna kwota rządowych gwarancji i poręczeń wynosiła 31,64 mld zł. W tym roku ustawa budżetowa pozwala na poręczenie kolejnych 17 mld zł. Od wielu lat limit ten jest jednak wykorzystywany jedynie w około 30 proc. Powód? Nie wszystkie inwestycje planowane w budżecie są realizowane. Od stycznia kwota nowych poręczeń to 1,2 mld zł.

Mimo to resort finansów przeforsował wprowadzenie dodatkowego ograniczenia. Stanowi ono, że łączna kwota potencjalnych zobowiązań Skarbu Państwa nie może przekroczyć 4,5 proc. PKB (około 45 mld zł). Taki zapis dodano do aktualizacji strategii udzielania gwarancji i poręczeń do 2013 r., przyjętej przez rząd we wtorek.

- Wiele opracowywanych teraz programów rządowych zakłada wykorzystanie gwarancji SP. Nie chcemy, aby ich poziom był wywindowany zbyt wysoko, co może zagrozić finansom publicznym. Wprowadzamy więc ostrożnościowy limit - tłumaczy Wojciech Rząsiecki z Departamentu Gwarancji i Poręczeń MF. Resort oszacował, że wsparcie programów drogowych, kolejowych, mieszkaniowych czy stoczniowych może wymagać w przyszłości poręczeń na 23 mld zł. Największe potrzeby zgłasza Krajowy Fundusz Drogowy, który zaciąga pożyczkę na budowę autostrad. Nic więc dziwnego, że resort transportu naciskał, by limity były większe. W kolejce po rządowe poręczenia ustawiają się także firmy sektora zbrojeniowego i lotniczego.

Resort finansów zmniejszył również limit gwarancji, co do których zachodzi duże ryzyko, że staną się wymagalne - z 2 do 1,4 proc. PKB. W 2005 r. rząd spłacił 279,3 mln zł poręczonych kredytów - m.in. Agencji Rynku Rolnego, Huty Ostrowiec czy Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Katowicach.