Niewiele wskazuje na to, by złoty miał powrócić szybko do łask inwestorów. Nawet próba odbicia na rynku akcji nie powstrzymała wyprzedaży naszej waluty (co na marginesie zdaje się wskazywać, że obecnie inwestorzy zagraniczni raczej unikają polskich akcji). Ważniejsza okazała się sytuacja na rynku obligacji, gdzie gracze nadal pozbywają się papierów skarbowych. Obraz techniczny kursu EUR/PLN wydaje się mało optymistyczny dla naszej waluty. Dalsze osłabienie złotego może być prawdopodobne, chociaż nie da się wykluczyć przejściowej korekty. Wzrost notowań EUR/PLN powyżej 4,05 zł w ostatnich dniach jest konsekwencją procesów, jakie trwają już od miesięcy. Wszystko zaczęło się w marcu, gdy kurs euro przebił długoterminową linię trendu spadkowego biegnącą od szczytu z lutego 2004 r. (4,90 zł). Obecnie można spekulować, czy na początku czerwca nie doszło do powstania dziewięciomiesięcznej formacji odwróconej głowy z ramionami. Sugeruje ona, że kurs euro mógłby podskoczyć do prawie 4,25 zł w perspektywie kilku miesięcy.