To nie przypadek, że również akcje polskich spółek budowlanych zachowują się w tym roku na ogół lepiej niż cały rynek. Obliczany przez "Parkiet" indeks cenowy budownictwa (w którym wpływ każdej spółki na wartość indeksu jest taki sam bez względu na jej wielkość) znajduje się 64 proc. wyżej niż w końcu ub.r., podczas gdy porównywalny z nim Indeks Cenowy Parkietu obejmujący cały rynek wzrósł o 32 proc. Pod tym względem warszawska giełda nie odbiega od większości innych rynków wschodzących, gdzie kursy dużych spółek budowlanych rosły szybciej niż rynek. Obliczony przez nas indeks 14 wybranych firm z tej branży (patrz tabela) wzrósł w tym roku o ok. 14 proc., podczas gdy indeks rynków wschodzących MSCI Emerging Markets jest praktycznie na tym samym poziomie, co w końcu ub.r. Co ciekawe, indeks budownictwa nie tylko szybciej rósł w czasie hossy na poczętku roku, ale także wolniej spadał w czasie ostatniej fali wyprzedaży.
Indeksy zostają w tyle
Wnioski te potwierdza także porównanie notowań poszczególnych spółek do krajowych głównych indeksów. Kursy jedynie 3 z czternastu wspomnianych firm zachowywały się gorzej niż rynek. Zdecydowanie na plus wyróżniły się spółki chińskie notowane na giełdzie w Szanghaju: Sinoma oraz China Railway Erju. Chiński rynek jest dość specyficzny pod tym względem, że w tym roku zachowuje się zdecydowanie lepiej niż większość innych rynków wschodzących. Główny indeks tamtejszej giełdy Shanghai Composite jest ponad jedną trzecią wyżej niż w końcu ub. r., podczas gdy wiele innych indeksów rynków wschodzących balansuje na granicy strat. Notowania spółek budowlanych rosną tam w jeszcze szybszym tempie, co ma zapewne związek z oczekiwaniami na dalszy, skokowy wzrost gospodarczy. W dużym stopniu jest on napędzany inwestycjami w infrastrukturę, na czym korzysta właśnie branża budowlana. Poza tym obecnie rząd przeznacza ogromne środki na budowę obiektów sportowych i poprawę infrastruktury w związku z igrzyskami olimpijskimi zaplanowanymi na 2008 r. Na ten cel przeznaczone ma być ponad 16 mld USD. Część analityków prognozuje, że w ciągu dziesięciu lat chińskie budownictwo stanie się największe na świecie, wyprzedzając pod względem obrotów nawet USA. Chińscy inwestorzy mają jednak ograniczone możliwości zyskania na budowlanym boomie, gdyż na giełdzie notowane są raczej średnie niż wielkie przedsiębiorstwa z tej branży. Poza parkietem pozostają największe firmy zarówno państwowe, jak i prywatne, np. China State Construction Group czy Guangsha Group.
Także na innych rynkach branża budowlana nie zawsze jest reprezentowana przez dużą liczbę spółek. Przykładowo: w składzie brazylijskiego indeksu giełdowego Bovespa nie ma ani jednej firmy budowlanej. Za to nieodległy Meksyk wyróżnia się stosunkowo dużą liczbą spółek z tej branży. Dość zaskakujące może być, że wśród czołowych koncernów budowlanych na rynkach wschodzących znajduje się egipski Orascom Construction Industries o kapitalizacji przekraczającej 6,2 mld USD. Po części wynika to z faktu, że firma ta nie tylko oferuje usługi budowlane (na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej - m.in. oczyszczalnie ścieków, elektrownie, hotele, biurowce), ale także jest największym w regionie producentem cementu.
Wśród spółek, które w tym roku zachowują się znacznie lepiej niż rynek znalazł się turecki potentat Enka Insaat ve Sanayi, wykonujący różne obiekty budownictwa przemysłowego i infrastruktury (np. elektrownie, mosty czy obiekty handlowe). Podczas gdy ostatnia fala wyprzedaży sprowadziła turecki indeks ISE 100 o ponad 20 proc. w dół, to akcje wspomnianej spółki potaniały tylko o 5 proc. Wciąż są warte niemal 15 proc. więcej niż w końcu roku, czego nie można, niestety, powiedzieć o ISE 100 (który stracił w tym czasie prawie 13 proc.).Zyski rosną