klientów funduszy
inwestycyjnych.
Najpierw indeks ciągnęły PKN wraz z KGHM, które do południa dawały połowę punktów z całego wzrostu, a potem dołączyły banki, które nie tylko zdynamizowały wzrosty, ale też je ustabilizowały. Im szerszy rynek bierze udział w danym ruchu, tym jest on trwalszy i stabilniejszy. Wprawdzie zapomniane zostały małe spółki, które zresztą nawet zdołały wywołać jedyną niewielką korektę intraday WIG20, ale to był tylko krótki epizod.
Po raz pierwszy od wielu tygodni, podobnie jak na wczorajszej sesji, oderwaliśmy się od indeksów emerging markets, które przez większość sesji tkwiły w konsolidacji na niewielkich plusach. Po południu kroku zaczął dotrzymywać nam RTS, czy po części węgierski BUX, ale do wzrostu WIG20 o 4,87 proc. nikt się nawet nie zbliżył. Źeby było jeszcze ciekawiej, to rano turecki ISE poprawił dołki ostatniej fali spadkowej z 13 czerwca. Na GPW korelacja do tych rynków powróci albo wraz z komunikatem po posiedzeniu FOMC, albo wraz z końcem półrocza.
Także wzrosty KGHM w obliczu spadających w trakcie sesji cen miedzi, czy reakcja PKN na "odgrzewaną" informację o wynikach za II kw., potwierdzają, że mieliśmy dzisiaj do czynienia z "niewidzialną ręką rynku", która dbając o swoje interesy w krótkim terminie, popchnęła kursy w sprzyjającym kierunku. Nie ma to nic wspólnego z rynkowym otoczeniem, nowymi informacjami czy danymi makro. Należy o tym pamiętać i na razie spekulować tak, jak przeciwnik pozwala, a do fundamentów wrócić dopiero na początku przyszłego tygodnia, gdy będziemy po podwyżce stóp w USA i już zaczniemy nowy miesiąc.