Zaakceptowana we wtorek nowa strategia Lotosu do roku 2012 zakłada m.in. wzrost wydobycia z Morza Bałtyckiego do 1 mln ton rocznie. Teraz należąca do gdańskiej grupy firma Petrobaltic wydobywa cztery razy mniej tego surowca: w 2005 roku - 230 tys. ton. Zwiększenie wydobycia ma być możliwe, m.in. dzięki eksploatacji bałtyckiego szelfu należącego do innych państw. Jakich? Tego przedstawiciele koncernu nie zdradzili. Wydatki umożliwiające zwiększenie wydobycia mają do 2012 roku wynieść ok. 500 mln zł.
Suma ta nie uwzględnia ewentualnych kosztów pozyskania dostępu do innych zagranicznych pól naftowych, choć Lotos chce uzyskanie takiego dostępu.- Kolejne 300 mln zł wydamy do 2012 roku na rozwój naszej sieci detalicznej - powiedział wczoraj prezes spółki Paweł Olechnowicz.
W strategii zapisano, że w ciągu najbliższych pięciu lat liczba placówek wzrośnie z nieco ponad 400 do ok. 500. Udział w rynku miałby wtedy sięgnąć 10 proc. Bez większych nadkładów inwestycyjnych ma się odbyć zwiększanie udziału w rynku hurtowym. Lotos chce osiągnąć poziom 30 proc. - dziś ma ok. jednej czwartej rynku. Jak przypomniał prezes, jeszcze w 2001 roku było to zaledwie 14 proc.
Największe wydatki pochłonie zwiększanie mocy produkcyjnych, co ma nastąpić dzięki wybudowaniu nowej instalacji do destylacji ropy. Zaplanowany efekt to powiększenie zdolności wytwórczych do 10,5 mln ton ropy. Suma, jaką gdański koncern planuje przeznaczyć na ten cel, to 6,5 mld zł. Grupa Lotos zamierza sfinansować, szacowany na 7,3 mld zł, program inwestycyjny w 60 proc. z kredytów. Pozostałe środki będą pochodzić z bieżącej działalności operacyjnej i funduszy pozyskanych z ubiegłorocznej emisji.
- Pieniądze na nasz program rozwoju będą pochodziły w 60 proc. z kredytów, a także działalności operacyjnej i ubiegłorocznej emisji giełdowej - powiedział Mariusz Machajewski wiceprezes Lotosu ds. finansowych. Nie przewiduje się natomiast nowych emisji akcji.