Silna wyprzedaż na polskim rynku papierów dłużnych spowodowała zdecydowany wzrost rentowności obligacji. Krzywa rentowności przesunęła się gwałtownie w górę do 5,07, 5,65 i - 5,80 proc., odpowiednio dla 2-, 5- i 10-letnich benchmarków. W naturalny sposób, krótki koniec krzywej rentowności zaczął dyskontować podwyżki stóp procentowych. Kontrakty 3 x 6 FRA - czyli oczekiwana stopa 3-miesięcznego WIBOR-u za trzy miesiące jest kwotowana teraz na poziomie 4,40 proc., podczas gdy 6 x 9 FRA i 9 x 12 FRA (oczekiwana stopa 3-miesięcznego WIBOR-u odpowiednio za 6 i 9 miesięcy) na 4,75. i 5,02 proc. Biorąc pod uwagę, że oficjalna stopa NBP jest na poziomie 4 proc., a 3-miesięczny WIBOR wynosi około 4,15 proc., do końca roku rynek dyskontuje podwyżkę stóp procentowych o 50 pkt bazowych (0,5 punktu procentowego) plus 40 proc. szans na kolejne 25 pkt.
Zgadzam się z opinią Piotra Kalisza, prezentowaną na łamach "Parkietu" w komentarzu "Nadmierne oczekiwania" z 27 czerwca, że rynek oderwał się od fundamentów. Dane ekonomiczne nie uzasadniają tak dużego wzrostu krótkoterminowych stóp rynkowych. Jednak wniosek, że tak znaczne różnice między oczekiwaniami rynkowymi a fundamentami makroekonomicznymi nie mogą utrzymać się zbyt długo, wydaje się być nieprecyzyjny i powierzchowny.
Po pierwsze. Zachowanie inwestorów na polskim rynku stopy procentowej jest wynikiem tendencji panujących na globalnym rynku finansowym. Kapitał odpływa z rynków wschodzących i to determinacja inwestorów chcących sprzedać obligacje spowodowała tak gwałtowny, przesadzony wzrost krzywej rentowności. Powiedzmy sobie jasno - odbyło się to, niezależnie od jakichkolwiek danych ekonomicznych w kraju.
Po drugie. Inwestorzy wcale nie są przekonani co do podwyżek stóp procentowych w tym roku, co nie przeszkadza im w kupowaniu kontraktów FRA przy obecnych poziomach. Krzywa rentowności nie przedstawia więc realnych oczekiwań rynku co do polityki monetarnej RPP, lecz stosunek sił podaży/popytu. Jeśli łatwiej jest zarobić, grając na wzrost stóp procentowych, to taka strategia będzie wykorzystana przez uczestników rynku. W takich warunkach retoryka RPP jest ignorowana.
Na rynku nie ma sentymentów. Zachowanie inwestorów idzie w kierunku osiągnięcia korzyści finansowych, a nie ustalania obiektywnej prawdy. O ile wiźc fundamenty ekonomiczne są pomocne w wycenie instrumentów finansowych, nie są jedynym czynnikiem decydującym przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.