Zmniejszenie dostawy ropy naftowej do rafinerii Możejki zapowiedział już Łukoil - napisała wczoraj rosyjska gazeta "Wriemia Nowostiej", powołując się na słowa wiceprezesa koncernu Leonida Fieduna. - Zaopatrywanie Możejek nie jest dla nas interesujące - stwierdził. - Myślę, że większość rosyjskich koncernów podobnie ocenia sytuację. Z powodu bardzo niskiej ceny dostaw posyłanych na Litwę, lepiej wysyłać ropę do rafinerii w Niemczech, Rumunii czy Bułgarii.
Orlen nie komentuje
- Do czasu przejęcia kontroli nad rafinerią w Możejkach nie komentujemy niczego, co jest związane z wewnętrznymi sprawami tej firmy - powiedział nam rzecznik prasowy Orlenu Dawid Piekarz. Zapewnił jednak, że grafik tłoczeń do litewskiej rafinerii na III kw. jest zapełniony. Możejki, według niego, mają ponadto podpisane kontrakty na dostawy surowca na dłużej niż do połowy przyszłego roku.
Jak powiedziano "Parkietowi" w biurze prasowym Rosnieftu, dotychczas ten koncern na Litwę dostarczał surowiec jedynie incydentalnie: - Sprzedawaliśmy ropę wtedy, gdy Możejki o to poprosiły - stwierdził pracownik biura. Jaka będzie polityka Rosnieftu w stosunku do litewskiej rafinerii w przyszłości, tego nie umiał wyjaśnić. Igor Gogolew z TNK-BP powiedział nam natomiast, że nic mu nie wiadomo, żeby polityka jego spółki wobec Możejek miała się zmieniać. - Jeśli nie zmienią się warunki handlu, nie zmienią się też dostawy - stwierdził.
Jak napisał rosyjski dziennik, zgodnie z grafikiem dotyczącym dostaw w III kw. koncern Łukoil prześle do Możejek tylko 180 tys. ton ropy. TNK-BP - 620 tys. ton surowca, a Ros-nieft - 1 mln ton.