Reklama

Rosjanie chcą ograniczyć dostawy ropy do rafinerii Możejki

Litewska rafineria Możejki, którą właśnie kupuje Orlen, może być wkrótce skazana na zaopatrywanie przez morze. Rosjanie zapowiadają bowiem ograniczenie dostaw

Publikacja: 30.06.2006 07:38

Zmniejszenie dostawy ropy naftowej do rafinerii Możejki zapowiedział już Łukoil - napisała wczoraj rosyjska gazeta "Wriemia Nowostiej", powołując się na słowa wiceprezesa koncernu Leonida Fieduna. - Zaopatrywanie Możejek nie jest dla nas interesujące - stwierdził. - Myślę, że większość rosyjskich koncernów podobnie ocenia sytuację. Z powodu bardzo niskiej ceny dostaw posyłanych na Litwę, lepiej wysyłać ropę do rafinerii w Niemczech, Rumunii czy Bułgarii.

Orlen nie komentuje

- Do czasu przejęcia kontroli nad rafinerią w Możejkach nie komentujemy niczego, co jest związane z wewnętrznymi sprawami tej firmy - powiedział nam rzecznik prasowy Orlenu Dawid Piekarz. Zapewnił jednak, że grafik tłoczeń do litewskiej rafinerii na III kw. jest zapełniony. Możejki, według niego, mają ponadto podpisane kontrakty na dostawy surowca na dłużej niż do połowy przyszłego roku.

Jak powiedziano "Parkietowi" w biurze prasowym Rosnieftu, dotychczas ten koncern na Litwę dostarczał surowiec jedynie incydentalnie: - Sprzedawaliśmy ropę wtedy, gdy Możejki o to poprosiły - stwierdził pracownik biura. Jaka będzie polityka Rosnieftu w stosunku do litewskiej rafinerii w przyszłości, tego nie umiał wyjaśnić. Igor Gogolew z TNK-BP powiedział nam natomiast, że nic mu nie wiadomo, żeby polityka jego spółki wobec Możejek miała się zmieniać. - Jeśli nie zmienią się warunki handlu, nie zmienią się też dostawy - stwierdził.

Jak napisał rosyjski dziennik, zgodnie z grafikiem dotyczącym dostaw w III kw. koncern Łukoil prześle do Możejek tylko 180 tys. ton ropy. TNK-BP - 620 tys. ton surowca, a Ros-nieft - 1 mln ton.

Reklama
Reklama

Groźnie brzmiące zapowiedzi

- Taki scenariusz był do przewidzenia - skomentował doniesienia rosyjskich mediów Andrzej Pasławski, analityk z BDM PKO BP. - To na razie tylko zapowiedzi, ale bardzo groźnie brzmiące - powiedział.

Miesiąc temu prezes Orlenu Igor Chalupec zapewniał, że nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla ograniczenia dostaw rosyjskiego surowca do litewskiej rafinerii. Taka sytuacja miała jednak już miejsce: pod koniec lat 90., gdy inwestorem w Możejkach był Williams. Zdaniem I. Chalupca, kłopoty amerykańskiego koncernu z zapewnieniem dostaw ropy wynikały z braku doświadczenia w handlu z Rosjanami.

Prezes Orlenu zapewnił też, że gdyby jednak dostawy ze Wschodu ograniczono, płocki koncern może sprowadzać surowiec do Możejek drogą morską i byłoby to wciąż opłacalne. Dodał, że przed podpisaniem umów spółka opracowała aż cztery warianty takich dostaw.

Komentarz

Bartłomiej Mayer

Reklama
Reklama

Prorocy z resortu gospodarki?

Przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki

już kilka miesiźcy temu przestrzegali Orlen przed zakupem Możejek. Wiceminister Piotr Naimski

mówił wówczas, że transakcja zagraża bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Ostatnio

zaś inny resortowy urzędnik, Przemysław Wipler,

szef zespołu ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii ostrzegał, że Orlen kupując litewską

Reklama
Reklama

rafinerię nie przejmuje jej z zawartymi

kontraktami. Według niego, istnieje więc poważne niebezpieczeństwo przerwania dostaw surowca

na Litwę. Czyżby te przewidywania właśnie się spełniały?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama