Samorządy województwa mazowieckiego i śląskiego kupią od szwajcarskiej spółki Stadler 14 nowych składów pociągów. Wartość kontraktu to ponad 250 mln zł. Wczoraj Urząd Zamówień Publicznych odrzucił zażalenie innego oferenta - kanadyjskiego Bombardiera - dotyczące przetargu. Uczynił to w ostatniej chwili.
Wybór dostawcy 14 pociągów (10 ma kursować na Mazowszu, a cztery na Śląsku) ciągnął się przez dwa lata. W połowie kwietnia br. samorządy zdecydowały, że zakupu dokonają u Bombardiera, jednak po odwołaniu Stadlera, to jemu zostało przyznane zamówienie. To rozstrzygnięcie z kolei zaskarżyli Kanadyjczycy.
Samorząd już w środę - po uzyskaniu zgody UZP - podpisał umowę ze Stadlerem. Miał nóż na gardle, bo jeśli kontrakt nie został zawarty do końca czerwca, straciłby 62 mln zł dotacji z budżetu państwa na ten cel. To uniemożliwiłoby zakup pociągów.
Bombardier już wcześniej zapowiadał, że jeśli urząd odrzuci jego odwołania, to może pójść do sądu. - Istnieje ryzyko, że realizacja kontraktu zostanie zagrożona. Podpisując umowę, mieliśmy pełną tego świadomość - mówi Teresa Wiśniewska, przedstawicielka Stadlera w Polsce. Pierwsze pociągi mają trafić na tory w drugiej połowie przyszłego roku.