Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej to wielkie święto dla wszystkich fanów futbolu. To również bardzo szczególny okres dla ludzi rynków finansowych. W dealing roomach piłka nożna stała się obecnie tematem przewodnim, mimo że rynki finansowe dostarczają ostatnio wielu wrażeń.
Zakłady sportowe przy okazji mistrzostw stały się na tyle popularne, że w naturalny sposób doprowadziły do utworzenia rynków mundialu. Najpopularniejszym jest - jak zwykle - rynek "total gols" - czyli na liczbę bramek zdobytych na mistrzostwach świata w regulaminowym czasie 90 min. Standardowy kontrakt opiewa na kwotę 10 PLN od bramki, a regularna kwota transakcji jest na poziomie 3-5 kontraktów. Uczestnikami rynku są w zasadzie dealerzy międzybankowi i wszyscy ci, którzy mają z tą społecznością kontakt. I budzą zaufanie. Bo zaufanie stron co do umowy i przyszłego rozliczenia transakcji jest sprawą podstawową przy dużej liczbie zawieranych zakładów.
W tym roku rynek wystartował na poziomie 161-163, co dawało współczynnik 2,53 bramki na mecz, mimo że na poprzednich mistrzostwach padło 158 bramek (2,47). Doświadczenie dealerów z ostatniego mundialu mówiło jednak, że grupowe mecze, przynoszące zwykle większą liczbę bramek, mogą wygenerować wzrosty w pierwszej fazie turnieju. Mimo usilnych starań Niemców czy też Argentyńczyków, podbicie było niewielkie (165 maks.), a im bliżej było do fazy pucharowej, tym bardziej spadały notowania.
Obecnie, po 56 meczach, padło w turnieju 131 bramek, co daje współczynnik 2,33 i wskazuje na 149 w całym turnieju. Zapowiada się więc, że w tym turnieju padnie mniejsza liczba bramek i wszyscy "bramkosceptycy" mieli rację. Ci, których interesują losy tego rynku, powinni śledzić strony internetowe londyńskich bukmacherów, np. www.sportingindex.com, którzy są zapasowym dostarczycielem płynności, stwarzającym również okazje do arbitrażu.
Inne rynki są o wiele mniej płynne. Warto wspomnieć, że pojedyncze transakcje zawierane były również na liczbę żółtych czy czerwonych kartek w mistrzostwach świata, liczbę bramek zdobytych przez polską reprezentację (przed rozpoczęciem turnieju rynek kwotowany był na poziomie 3,0 - 3,5), czy też na odległość od Berlina do stolicy kraju, zdobywcy pucharu świata (czyli w praktyce zakład o to, czy puchar wraca do Ameryki Południowej.