Święto w USA nie sprzyjało wczoraj wysokiej aktywności na giełdach na świecie. W Europie Zachodniej obroty stanowiły niespełna jedną piątą dziennej średniej z tego roku. Dostosowały się indeksy, których wartość zmieniła się w większości wypadków symbolicznie.

W Japonii notowania lekko poszły w górę, natomiast w Europie lekko spadły - zupełnie tak, jak udziały koncernów motoryzacyjnych z tych rejonów w rynku amerykańskim. Właśnie pochodzący jeszcze z poniedziałku raport o sprzedaży aut w USA był jednym z głównych czynników decydujących o wczorajszych notowaniach. Akcje Toyoty podskoczyły o 0,8 proc. W Europie posiadacze papierów DaimlerChryslera stracili 1,5 proc. Spadły też walory Renault i Fiata, choć w pierwszym przypadku była to "zasługa" udzielenia dyrektorowi generalnemu Carlosowi Ghosnowi zgody na rozmowy w sprawie aliansu z GM, a w drugim - obniżenia rekomendacji przez Merrill Lynch.

Według prognoz analityków ankietowanych przez firmę FactSet, producentów aut z Europy czekają ciężkie czasy. Ich zyski powinny zwiększyć się w tym roku tylko o 5,6 proc., podczas gdy inne branże mogą liczyć średnio na ponaddwukrotnie większą dynamikę.

Na przeciwnym biegunie znalazły się wczoraj banki. Grze "pod przejęcie" zawdzięczają ok. 1,5-proc. wzrost notowań hiszpański Bilbao Vizcaya Argentaria i włoski Banca Popolare Italiana. Pierwszym rzekomo zainteresowany jest brytyjski gigant HSBC, natomiast akcje drugiego już w poniedziałek mocno drożały (5,7 proc. w górę) po doniesieniach, że jest na niego trzech chętnych z zagranicy. Oba może jednak spotkać los podobny jak brytyjski Alliance & Leicester, ósmy co do wielkości bank w Europie. W maju Francuzi z Credit Agricole zastanawiali się nad złożeniem oferty jego przejęcia, ale wciąż nie podjęli decyzji i wczoraj akcje A&L straciły ponad 2 proc.

Wczorajsze spadki indeksów, choć umiarkowane, były o tyle istotne, że przerwały serię czterech z rzędu sesji na plusie, które pozwoliły wynieść wskaźniki do poziomu najwyższego od miesiąca.