Reklama

Niepewne jak 100 procent

Pewien znany mi sprzedawca mawia: "im większą masz wiedzę o danym produkcie, tym gorzej go będziesz sprzedawał"

Publikacja: 05.07.2006 08:56

Fundusze inwestycyjne znalazły swoje eldorado. Po chudych latach, gdy trudno było namówić inwestorów do nabycia jakiegokolwiek funduszu, przyszły lata tłuste, gdy prześcigają się w ofertach. To, co zwraca główną uwagę, to marketing. Przez lata jedynym "grzeszkiem" marketingowców odpowiedzialnych za politykę reklamową funduszy było podawanie rezultatów inwestycyjnych ze starannie wybranego okresu, tak aby pokazany wynik był jak najbardziej korzystny w porównaniu z indeksami rynkowymi lub konkurencję.

Podawano np. zmianę wartości jednostki uczestnictwa od 14 maja do 17 stycznia następnego roku. Ta praktyka była dość często stosowana w pierwszych latach działania funduszy. Później na szczęście ustąpiła nieco rzetelniejszemu sposobowi podawania wyników, w ujęciach kwartalnych, półrocznych lub rocznych, uwzględniając całe miesiące. Naturalnie w taki sposób też można dobrać odpowiednio korzystny okres, dzięki któremu "jesteśmy lepsi niż konkurencja".

Te czasy to już przeszłość. Nadeszły lata tłuste. Fundusze sprzedają się wyśmienicie, w dużej mierze dzięki aktywności firm tzw. doradztwa finansowego. Firmy te, stosując - z reguły niezbyt wyrafinowane - metody manipulacji, sprzedają klientom różnego rodzaju produkty finansowe, w tym jednostki funduszy inwestycyjnych. Wszystkim zainteresowanym polecam rozmowę z przedstawicielami tego rodzaju instytucji. Przekonacie się Państwo, jaka otacza nas mnogość produktów, na których "na pewno nie można stracić". Niestety, po kilkugodzinnym szkoleniu tacy sprzedawcy (zwani konsultantami lub doradcami klienta) mają niezbyt dużą wiedzę o ryzyku, co nie przeszkadza im oferować produktów finansowych.

Przedstawiciele funduszy spostrzegli, jak wielką siłę ma marketing. Pewien znany mi sprzedawca mawia: "im większą masz wiedzę o danym produkcie, tym gorzej go będziesz sprzedawał" i zdaje się, że zaczęło być to motto przedstawicieli funduszy.

A teraz do rzeczy. Pojawiły się w ostatnim czasie na rynku produkty, które reklamują się jako bezpieczne lub też z ochroną kapitału. Jeden z produktów skierowany jest do inwestorów, którzy "są zainteresowani inwestycją pozwalającą na partycypowanie w nieograniczonych zyskach z rynku akcji, a jednocześnie potencjalnie umożliwiającą co najmniej zachowanie 100 proc. wartości inwestycji w okresie rozliczeniowym".

Reklama
Reklama

Oferta wydaje się jasna - zachowamy 100 procent wartości inwestycji, czyli nie stracimy na niej. Ale, ale... Jak wiemy, warto zawsze przeczytać to, co jest napisane mniejszą czcionką od standardowej. A tam mamy jak byk: "Ani towarzystwo, ani fundusz nie gwarantuję (nie zapewniaję) ochrony 100 proc. zainwestowanego kapitału, jednakże fundusz będzie prowadził politykę inwestycyjną, dążąc do tego celu". Konsternacja, prawda? W zasadzie niczego nie gwarantujemy. Hasło reklamowe jest bardziej niż zabawne "planowana 100-proc. ochrona kapitału". Myślę, że każdy inwestor, nawet ten, który działa na najbardziej agresywnych rynkach, ma identyczny plan.

Drugi fundusz powstał na fali ogromnego zainteresowania wzrostem surowców i metali. Hossa doprowadziła do poszukiwania przez wielu możliwości inwestowania na tych rynkach. I oto mamy propozycję. Propozycję, na której nie można stracić: "Fundusz jest pierwszym funduszem na polskim rynku, który korzysta ze wzrostu cen surowców i jednocześnie chroni w 100 proc. kapitał". Jasne i przejrzyste, prawda?

Na stronach reklamujących ofertę nie znajdziemy jednak pewnego maleńkiego zapisu z prospektu informacyjnego. Ale przecież, kto czyta prospekty. Zapis ten brzmi równie jasno i przejrzyście, jak wcześniejszy: "Celem inwestycyjnym Funduszu jest wzrost wartości Aktywów Funduszu w wyniku wzrostu wartości lokat Funduszu. Fundusz nie gwarantuje osiąg-nięcia celu inwestycyjnego, o którym mowa powyżej, w tym w szczególności ochrony kapitału na zakładanym poziomie". Czyli w szczególności inwestorzy stracą pieniądze, choć byli przekonani, że mają ochronę.Jak nazwać takie podejście do klienta - tylko nierzetelnością, czy już nieuczciwością? Warto chyba podać nazwy obu produktów. Pierwszy z nich to UNIStoProcent FIO, drugi zaś BPH FIZ Dochodowych Surowców. Polecam lekturę prospektów, zanim podejmiecie decyzję o inwestycji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama