Zakończyliśmy kolejną sesję, do której trudno się odnosić. Ceny wprawdzie zmieniały się w dość szerokim zakresie, ale działo się to przy niewielkim obrocie. Jak zatem podejść do takich notowań, skoro z góry należy uznać, że zmiany cen były mało wiarygodne. Duży kapitał nadal jest bierny.
Oprócz niskiego obrotu mamy tu jeszcze dwa inne ciekawe elementy. Pierwszym była baza. Wczoraj skokowo skurczyła się ona o 40 pkt tylko ze względu na to, że akcje KGHM były notowane już bez prawa do dywidendy. Nie był to jednak jedyny czynnik, jaki wpłynął na wielkość bazy. Tu widać było także zmianę w nastrojach rynkowych. Przypomnijmy, że jeszcze w poniedziałek kontrakty oddalały się od indeksu na prawie 90 pkt. Wczoraj mieliśmy chwile, gdy baza była dodatnia! Nawet biorąc pod uwagę wpływ dywidendy KGHM, to i tak można tu mówić o sporym wzroście optymizmu. Czy ta poprawa nastrojów jest uprawniona? Przyznam, że mam wątpliwości. Zwłaszcza w odniesieniu do potencjału ruchu wzrostowego.
Wreszcie liczba otwartych pozycji - LOP. We wtorek, tuż przed wyskokiem cen w górę, ktoś otworzył spore pozycje. Później je powiększył, podbijając ceny. Wczoraj, na początku sesji, mieliśmy próbę podniesienia rynku jeszcze wyżej, ale ta się nie powiodła. Po raz kolejny, podobnie jak we wtorek, przeszkodą okazała się niska aktywność. W takich warunkach trudno znaleźć chętnych do podczepienia się pod taki ruch.
Sesja zakończyła się spadkiem cen, ale po zmianie LOP można przypuszczać, że wspomniany kupujący trzyma większość swoich pozycji. Nie jest wykluczone, że to nie koniec zabawy. Nie przekreślałbym jeszcze jego szans. Potencjał do wzrostu jest ograniczony, ale jednak trochę miejsca pozostało. Trzeba zauważyć, że poziom 3000 pkt to również 61,8-proc. zniesienie wcześniejszego spadku. Do niego brakuje nam 200 pkt. Dwie sesje wystarczą, by się tam znaleźć.
Oddzielnym pytaniem jest, to czy roztropne jest angażowanie teraz dużego kapitału po długiej stronie rynku. Ktoś doszedł do wniosku, że tak. Na razie znaczących zysków to nie przyniosło, ale też i dużych strat. Problem w tym, że za wspomnianą akcją na rynku terminowym nie idzie poważny kapitał na rynku akcji.