Cenę emisyjną dystrybutor sprzętu komputerowego ustalił na podstawie zakończonej w środę budowy księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych.
Spółka zapowiada, że mimo niższej ceny zrealizuje zamierzenia inwestycyjne, zaplanowane na najbliższe dwa lata. Firma planuje zwiększenie kapitału obrotowego, ekspansję na Ukrainie, unowocześnienie i rozbudowę możliwości logistycznych oraz uruchomienie wielobranżowej platformy internetowej.
Dlaczego tak tanio?
Piotr Bieliński, prezes Actionu, jest przekonany, że jedną z przyczyn mniejszego niż oczekiwano zainteresowania inwestorów jest tzw. czarny PR. - Niewątpliwie wpływ na zgłoszony popyt miała nerwowa sytuacja na rynku giełdowym: tylko w środę, kiedy ustalana była cena emisyjna walorów Actionu, WIG20 spadł ponad 2 proc. Nie sprzyjały nam również działania podjęte przez pana Pawła Tanajno, choć jasno odparliś-my wszystkie jego zarzuty i o wszystkim informowaliśmy KPWiG. Całą sprawę traktujemy jako próbę szantażu - mówi Piotr Bieliński i dodaje, że już w tej chwili jest zgłoszonych około 12 spraw w prokuraturze. - Wynajęliśmy ponadto kancelarię prawną, która doradza nam w tej sprawie. Na pewno "nie odpuścimy". Tu chodzi zarówno o dobro firmy, jej pieniądze, jak i o moje nazwisko - podkreśla.
Przypomnijmy, że Paweł Tanajno, wspólnik prezesa Bielińskiego w spółce PTR, oskarżył Action o zamieszczanie niepełnych informacji w prospekcie emisyjnym. Miały one dotyczyć powiązań grupy i prezesa ze spółką PTR i ich wpływu na wyniki finansowe Actionu.