Nie było niespodzianki i Europejski Bank Centralny pozostawił wczoraj stopy procentowe bez zmian. Ale oprocentowanie może wzrosnąć na sierpniowym posiedzeniu, bo na popołudniowej konferencji szef banku Jean-Claude Trichet zapowiedział utrzymanie "wzmożonej czujności", jeśli chodzi o kontrolowanie inflacji.
Byłaby to czwarta podwyżka stóp procentowych strefy euro od grudnia. Główna wzrosła w tym czasie z 2,00 do 2,75 proc., i według średnich prognoz analityków, do końca roku może podskoczyć jeszcze do 3,50 proc. Powodem są wysokie ceny paliw, które mogą przełożyć się także na wzrost cen innych produktów.
Wczoraj o stopach procentowych decydowały jeszcze dwa inne banki centralne w Europie: brytyjski i islandzki. Bank Anglii, podobnie jak EBC, nie ruszył stóp, które od sierpnia zeszłego roku wynoszą 4,5 proc. Oprocentowanie jest na tyle wysokie, że na razie udaje się utrzymać inflację w ryzach.
Spore kłopoty mają natomiast władze monetarne niewielkiej Islandii. Sedlabanki zacieśnił politykę na trzecim kolejnym posiedzeniu, tym razem windując główną stopę o 0,75 pkt proc., do 13 proc. Analitycy spodziewali się podwyżki o pół punktu. Bank musi gasić pożar, czyli tłumić inflację, która osiągnęła ostatnio próg 8 proc., trzykrotnie powyżej celu banku centralnego, i wspomagać walutę, która od stycznia straciła do euro ponad jedną piątą. Przyczyną jest przegrzanie w gospodarce, która jeszcze w zeszłym roku wzrosła o 5,5 proc., ale już w przyszłym może się skurczyć o 0,5 proc. Sedlabanki zapowiedział nadzwyczajne posiedzenie na połowę sierpnia.
Bloomberg