Tylko jeden dzień trwała wyprzedaż akcji związana z próbami rakietowymi Korei Północnej. Wczoraj inwestorzy na świecie znów napełniali portfele papierami. Pomógł im w tym brak niespodzianki w decyzji dotyczącej poziomu stóp procentowych w strefie euro (pozostały bez zmian) oraz spadek wskaźnika obrazującego koniunkturę w usługach w Stanach Zjednoczonych, który może stanowić przesłankę dla Rezerwy Federalnej, by nie podwyższała już zbyt mocno stóp procen-

towych. Wskaźnik miał spaść tylko do 59,0 pkt (miesiąc wcześniej wynosił 60,1 pkt), tymczasem obsunął się do 57,0 pkt. Każde wskazanie powyżej 50 pkt oznacza ekspansję, a obejmuje on branże od banków po budownictwo, stanowiące łącznie o 90 proc. amerykańskiej gospodarki. Na Wall Street, gdzie indeksy wzrosły po otwarciu o 0,5-0,9 proc., uwagę inwestorów przykuła branża energetyczna. Akcje firmy Peabody, największej w Stanach wydobywającej węgiel, drożały o blisko 7 proc., po tym jak ofertę jej zakupu złożyła australijska spółka Excel Coal. Podobnie spekulacje dotyczące przejęcia wywindowały kurs firmy gazowej Peoples Energy o ponad 10 proc. Według "Wall Street Journal", ma na nią ochotę konkurencyjna WPS. Wśród gigantów tworzących średnią przemysłową Dow Jones wyróżniał się aluminiowy koncern Alcoa (akcje o ponad 2 proc. w górę), która będzie pierwszą z dużych firm informujących o wynikach finansowych w drugim kwartale. Raport przedstawi już w poniedziałek. Gracze z Wall Street już ostrzą sobie zęby, bo prognozy analityków wskazują, że mimo utrudniającego działalność gospodarczą wzrostu stóp procentowych, firmy po raz kolejny będą się chwalić wyśmienitymi rezultatami. Sesja na giełdach w Europie Zachodniej od rana stała pod znakiem lekkich zwyżek, a dobre otwarcie na Wall Street sprzyjało utrzymaniu tej tendencji. Po utrzymaniu stóp przez EBC zyskały akcje banków, takich jak HSBC i BNP Paribas. Rosły też akcje giełdy Deutsche Boerse, która wciąż ma nadzieje na przejęcie Euronextu. O ponad 2 proc. podrożały papiery koncernu informatycznego SAP.