Reklama

Nie chcę, ale muszę

Nagła zmiana rządu nie jest nigdy dobrym okresem dla rynków. Tym bardziej, gdy na siłę przekonuje się wszystkich, że był to ruch przygotowywany wcześniej

Publikacja: 10.07.2006 11:00

Ten tekst miał być zupełnie o czym innym. Sekwencja zdarzeń, jaka została zapoczątkowana piątkową informacją o dymisji premiera Marcinkiewicza, obróciła w pył wcześniejsze plany na temat treści, jakie miały się tu pojawić. Nie chcę tego, ale w takiej chwili nie sposób przemilczeć zmian na scenie politycznej. Tym bardziej że owe zmiany są w stanie wywołać rzeczywiste skutki dotykające każdego z nas.

Ostatni weekend - zarówno pod względem temperatury za oknem, jak i temperatury politycznej - był weekendem szczególnym. Doszło do kolejnej poważnej zmiany politycznej. Najgorsze jest to, że jej przyczyny są niejasne. Podniósł się lament środowisk opozycyjnych, zdziwienie komentatorów politycznych, a co najważniejsze z punktu widzenia inwestorów - pojawił się ruch na rynkach finansowych (osłabienie złotego w piątek wieczorem). Zmiana rządu zwykle budzi niepokój - wzrasta ryzyko polityczne. Często dzieje się tak, że wszystko po jakimś czasie wraca do normy. Warunkiem podstawowym tego powrotu jest jednak uspokojenie nastrojów, przejrzystość poczynań decydentów, zapewnienie o utrzymywaniu dotychczasowego kierunku zachodzących procesów oraz zbudowanie zaufania dotyczącego przyszłości.

Nowy premier to nie tragedia

Sama zmiana na stanowisku prezesa Rady Ministrów nie musi automatycznie oznaczać katastrofy. Świat się nie wali z tego powodu, choć złoty w piątek wieczór nieco się ugiął. Jest całkiem prawdopodobne, że ugnie siź także w poniedziałek razem z całym rynkiem finansowych w Polsce (swoje doda słaba piątkowa sesja w USA). To jest zwykła konsekwencja wprowadzania zmian. Te muszą spowodować pewne zachwianie w krótkim terminie. Pytaniem otwartym jest kwestia wpływu zmian rządu w perspektywie średnio- i długoterminowej. Tu niewiadomych jest znacznie więcej. Niestety, wygląda na to, że wiele nadal nimi pozostanie.

Przez jakiś czas rynek będzie znajdował się w lekkim szoku. Pojawią się pierwsze kalkulacje i oceny, poznamy kilka czynników, które w tej chwili są niewiadomymi. Dopiero na ich bazie będzie można budować prognozy. Jedno jest pewne - mamy duży zakres niepewności, a na razie ruchy, które miałyby tę sytuację uspokajać, wydają się pozorowane, a przynajmniej niezdarne. Oficjalne okoliczności nagłej dymisji Kazimierza Marcinkiewicz są przynajmniej dyskusyjne. Nie wiem, ile osób jest w stanie uwierzyć w sprzedawany wszystkim motyw misji objęcia fotela prezydenta Warszawy. "Wysunięcie Kazimierza Marcinkiewicza na najważniejsze stanowisko samorządowe pokazuje jego szczególną rolę". Jaka to szczególna rola sprawia, że zamiast szefowania państwem jest mu proponowana możliwość (bo przecież wybory przed nami) szefowania miastem, choćby to była nawet stolica? Przyznam, że mi to bardziej przypomina pamiętne stanowiska attache kulturalnego w jakichś egzotycznych krajach, wykorzystywane jako miejsce zsyłki dla już mniej potrzebnych działaczy PZPR.

Reklama
Reklama

Problem z zaufaniem

Brak znajomości faktycznych i wiarygodnych powodów zmiany szefa rządu skutecznie mąci całą sytuację, a to jest tylko jeden z czynników wzbudzających niepokój na rynkach finansowych. Brak informacji lub jej kamuflowanie jest gorsze niż zła informacja. Rynek musi opierać się na spekulacjach, co jest najgorszym wyjściem. Brak wiarygodności sprawia, że już na starcie nowy rząd, a zwłaszcza jego szef - Jarosław Kaczyński - nie są w stanie zbudować wokół siebie zaufania. To może być bardzo kosztowny czynnik zmiany.

W tym konkretnym przypadku problemem nie jest tylko styl zmiany premiera. Usunięcie Kazimierza Marcinkiewicza to także usunięcie człowieka, który w ocenie rynku uchodził za osobę mającą pojęcie o mechanizmach rządzących gospodarką. Jego twarda postawa, broniąca pozycji Zyty Gilowskiej w starciach na łonie rządu, dawała poczucie spokoju, że żadne dzikie pomysły pozostałych członków gabinetu nie będą miały szans na realizację. Szybkie powołanie Pawła Wojciechowskiego na miejsce profesor Gilowskiej było dobrym posunięciem, gdyż rynki nie miały czasu na wątpliwości. W tej chwili uczucie komfortu pryska.

Co z finansami publicznymi?

Szybkie zapewnienia o ciągłości dotychczasowej polityki w finansach publicznych wydają się nie mieć pokrycia. Jeszcze w niedzielź po południu nie wiadomo było, kto będzie tymi finansami rządził. Szef PiS zapewniał tylko, że "Kandydaci są [...] mają kwalifikacje i niczego złego dla finansów publicznych nie zrobią". To ma być uspokajające? Jako inwestor mam być zadowolony, że od nowego szefa resortu finansów oczekuje się, by niczego nie zepsuł?

Skoro faktycznie Marcinkiewicz miał być "oddelegowany" do kandydowania na prezydenta Warszawy, to chyba było wystarczająco wiele czasu, by przygotować się do zmiany. Po co ten pośpiech? Przecież wiadomo od dawna, że będą wybory samorządowe. Ta rubryka to nie miejsce na spekulacje polityczne. Nie szukam faktycznych powodów odejścia premiera Marcinkiewicza. Wskazuję jednak, że taki sposób działania czyni wiele szkód.

Reklama
Reklama

Premier Jarosław Kaczyński to wiele niewiadomych. Jak poradzi sobie z naciskiem koalicjantów? Mając w pamięci kampanię przed wyborami parlamentarnymi pojawiają się obawy, czy dla "dobra" własnych celów nie będzie skłonny odpuścić w sferze gospodarczej? Wystarczy przypomnieć sobie łatwy przeskok retoryki gospodarczej w kierunku "gospodarki solidarnej", a więc odwołaniu się do chwytliwych socjalnych haseł. Małe rozeznanie w tematyce gospodarczej zwiększa zagrożenie zaskakującymi decyzjami, które w konsekwencji mogą w większym stopniu obciążyć budżet, czyli nas wszystkich.

Rozczarowanie za oceanem

Na koniec kilka zdań o ostatnim raporcie o stanie rynku pracy w USA. Został on opublikowany w piątek i okazał się rozczarowujący. Rozczarowanie było tym większe, że w środę pojawiły się dane, sugerujące, że liczba miejsc pracy w sektorze pozarolniczym wzrosła bardziej niż wcześniej prognozowano. Skok oczekiwań widać było wyraźnie po wynikach aukcji derywatów ekonomicznych, które przeprowadza CME. We wtorek oceniano, że liczba miejsc pracy wzrosła o 148 tysięcy. Na aukcji czwartkowej prognozowano już wzrost o ponad 200 tys. Piątkowe dane, które mówiły o wzroście "jedynie" o 121 tys., mogły więc rozczarować. Nie musiało to od razu oznaczać wielkich problemów dla rynku akcji. Tu przecież nadal nie jest klarowna kwestia kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA. Niejednokrotnie słabsze dane były odbierane pozytywnie ze względu na nadzieję zatrzymania podwyżek. Tym razem sesja za oceanem zakończyła się fatalnie. Przeważył rozsądek oraz wniosek, że nie sposób przez cały czas ignorować sygnałów możliwych kłopotów w sferze realnej gospodarki. Powoli wyczerpuje się zasada "im gorzej, tym lepiej". Wraca normalność, a tym samym czas na dyskontowanie oczekiwanego spowolnienia.

Trochę

techniki

Zapomnijmy na razie o całej tej informacyjnej otoczce i skupmy uwagę jedynie na wykresach. Co można tu wyczytać? Piątkowym wzrostem dotarliśmy do górnego ograniczenia konsolidacji z I kwartału roku. Raz udało się ten poziom pokonać, ale ceny nie utrzymały się nad nim długo (wykres 1).

Reklama
Reklama

Teraz mamy kolejną próbę. Warto zauważyć, że odbywa się ona przy znacznie

niższej aktywności.

Obrót nie potwierdza ostatnich zmian cen, a warto pamiętać, że był całkiem spory w czasie spadku cen

(wykres 2). Także baza zaczyna przejawiać optymizm

(wykres 3), i to nawet mimo uwzględnienia wypłaconych dywidend. Ten optymizm w tej chwili zastanawia.

Reklama
Reklama

Dość łatwo udało się małym kosztem podnieść ceny.

Kolejne zwyżki mogą się

pojawić dzięki zakupom

dokonywanym z myślą

o zbliżeniu się do szczytów. Problem w tym, że zwyżka w takim stylu jest bardzo

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama