Od dwóch miesięcy notowania euro do dolara praktycznie przez cały czas przebywają w konsolidacji. Najpierw trwała ona pomiędzy 1,27-1,295, by potem przenieść się w obszar 1,25-1,27. Przez ten czas mieliśmy jedynie dwa ruchy, mogące zapowiadać wykształcenie trwalszego trendu - spadek euro z 8 czerwca i wzrost z 30 czerwca. W pierwszym przypadku oczekiwania nie sprawdziły się. Wygląda, że podobnie będzie w drugim. Inwestorzy chyba zbyt szybko zaczęli liczyć na przerwę/koniec podwyżek stóp procentowych w USA. Wczoraj EUR/USD spadł do 1,274, czyli o ponad pół centa. To jeszcze o niczym nie rozstrzyga, ale spadek o kolejnego centa będzie wzmacniał oczekiwania na kontynuację zniżki wspólnej waluty.
Rynek złotego pozostawał w poniedziałek w większym stopniu pod wpływem notowań walut z rynków wschodzących niż polityki. W sumie zmiana premiera "kosztowała" złotego spadek o 3 grosze wobec euro i 5 groszy wobec dolara. O tyle zmieniły się notowania od piątkowego późnego popołudnia.