Zarząd polskiej spółki ma inną opinię niż rada nadzorcza na temat ceny, którą w wezwaniu na wszystkie walory Unimilu zaproponował australijski Ansell, drugi co do wielkości gracz w tej branży na świecie. To pierwszy przypadek na naszej giełdzie, by przedstawiciele firmy mówili w takiej sprawie różnym głosem.
Sprzeczne opinie
Według rady nadzorczej Unimilu, cena z wezwania (50 zł lub 53 zł, jeśli uda mu się przejąć co najmniej 90 proc. kapitału) jest niesatysfakcjonująca, biorąc pod uwagę pozycję rynkową polskiej spółki oraz potencjał jej wzrostu. Takie stanowisko nie jest odosobnione. Biuro maklerskie Erste Securities nadal podtrzymuje wycenę walorów Unimilu na poziomie 66 zł. Co na to zarząd? - 50 zł za akcję odzwierciedla aktualną wartość Unimilu. Zarząd opiera się na tym, co jest dziś, podczas gdy rada na tym, co będzie jutro - mówi Grzegorz Winogradski, prezes Unimilu. I dodaje: - Można czekać ze sprzedażą papierów. Jednak nie wiadomo, czy i kiedy doczeka się lepszej ceny. A pieniądze od Ansella są pewne już dziś. Marzena Bielecka, członek rady nadzorczej Unimilu, i prezes Raiffeisen Investments, polemizują z prezesem. - Zarząd nie uwzględnił np. perspektyw rozwoju firmy. A to przecież istotne - mówi. Tego samego zdania są analitycy.
Piłka w grze
Jeden z nich, proszący o anonimowość, uważa, że to, co dzieje się wokół Unimilu, to zwyczajna gra interesów. Jego zdaniem, zawodnikami są: Ansell - który chce tanio kupić Unimil i zagrozić brytyjskiemu SSL (marka Durex) na rynku europejskim, zarząd Unimilu - który chce zachować posady i Maciej Zientara - który posiada obecnie blisko 9 proc. akcji polskiej spółki. - Nie spodziewałem się wezwania akurat ze strony Ansella - mówi Hubert A. Janiszewski, przewodniczący rady nadzorczej Unimilu i członek rad nadzorczych spółek z grupy Deutsche Banku. M. Zientara relacjonuje: - Oferta Ansella zaskoczyła mnie. Jednak po jej przeanalizowaniu wiem, że nie był to przypadek. H. Janiszewski zauważa: - Struktura akcjonariatu Unimilu (jego rozdrobnienie - red.) zadecydowała o tym, że spółka stała się atrakcyjnym celem przejęcia. Taki stan rzeczy miał się skończyć za sprawą M. Zientary. Z jego bowiem inicjatywy, a przy pomocy Darii Dudy, właścicielki 3,66 proc. walorów Unimilu, zostało zwołane walne zgromadzenie. Miało ono 27 lipca zmienić m.in. skład rady nadzorczej. Indywidualny inwestor chciał włączyć się w zarządzanie Unimilem i dokupić akcji, by mieć 20-30 proc. kapitału. Czy Ansell pokrzyżuje plany M. Zientary? - Wystarczy że w pierwszym etapie wezwania, czyli do 14 lipca, Ansell skupi np. 25 proc. akcji, a na WZA to on będzie rozdawał karty - mówi M. Zientara. Dodaje jednak: - Walczę o Unimil i nie oddam spółki tak łatwo.