Dziś na giełdzie debiutuje eCard, lider rozliczania internetowych transakcji płatniczych (ma 90 proc. rynku). Inwestorzy mogli zapisać się na 7 mln walorów, z czego 4 mln to prawa do nowych akcji serii K. 3 mln papierów zbyli dotychczasowi akcjonariusze: Capital Partners i PerMobile. Walory były sprzedawane po 2 zł (minimalna cena z widełek). Nowi inwestorzy będą kontrolować 29,1 proc. podwyższonego kapitału. Oferta, której wartość wyniosła 14 mln zł, cieszyła się sporym zainteresowaniem. Inwestorzy indywidualni złożyli zapisy łącznie na 13,93 mln akcji, tymczasem ta transza liczyła 1,5 mln walorów. Redukcja wyniosła więc 89,23 proc. Inwestorzy instytucjonalni objęli 5,5 mln akcji. eCard pozyskał z oferty 8 mln zł (pierwotnie planował do 12 mln zł).
W ofercie wziął udział m.in. Paweł Bala, wiceprzewodniczący RN spółki. Zainwestował 1 mln zł w akcje i PDA. Pieniądze zostaną przeznaczone na rozwój produktów, m.in. usług 3DS (płatności internetowe za pomocą kart debetowych, a nie tylko kredytowych).
Ambitny debiutant wciąż jest spółką nierentowną. Prognoza eCardu zakłada, że w 2006 roku odnotuje 9,22 mln przychodów i 0,87 mln straty netto (oferujący BDM PKO BP prognozuje odpowiednio 4,5 mln i 1,76 mln straty netto). Plan zarządu na 2007 rok to zdecydowana poprawa wyników: 26 mln przychodów i 1,5 mln zysku netto. - Myślę, że inwestorzy powinni być zadowoleni. Na rynek wraca optymizm. Podtrzymujemy wycenę akcji eCardu na 2,6 zł - mówi Andrzej Powierża, autor raportu.
- Cena, po jakiej uplasowaliśmy nasze akcje, zaspokaja bieżące potrzeby inwestycyjne. Otrzymaliśmy kredyt zaufania od inwestorów, teraz czas na realizację strategii - mówi Konrad Korobowicz, prezes eCardu.