Wczoraj po raz ostatni były notowane prawa poboru Biotonu. Ich cena w ciągu sześciu dni obecności na parkiecie wzrosła z 2,85 zł do 2,99 zł (czyli o 4,68 proc.), choć w międzyczasie kurs spadł nawet do 2,77 zł. Wczoraj zyskały 1,01 proc.
W pierwszym dniu kurs odniesienia dla praw poboru określono na 3,38 zł, jednak posiadacze nie byli zbyt zainteresowani ich masową sprzedażą. Obrót papierami w ciągu sześciu dni nie przekroczył 40 mln sztuk. To nie tak dużo, biorąc pod uwagę fakt, że akcjonariusze biotechnologicznej spółki otrzymali 943 mln praw poboru. Dzięki nim będzie można kupić walory spółki po nominale (0,21 zł). Jedno prawo upoważnia do nabycia 1,8 akcji. Według Remigiusza Sopla, analityka DM IDMSA, niechęć do pozbywania się PP przez inwestorów wynika z bardzo dobrych perspektyw tej spółki.
Ze sprzedaży prawie 1,7 mld akcji, Bioton chce pozyskać 356,5 mln zł. Część tych pieniędzy (129 mln zł) ma zostać przeznaczona na zakup od grupy Ferring praw do wytwarzania i sprzedaży insuliny iniekcyjnej. Giełdowa firma chce też zainwestować w fabryki insuliny i innych leków w Indiach oraz Rosji. Planuje tam wydać po 65 mln zł.
Część pieniędzy Bioton chce przeznaczyć także na joint venture w Chinach. W najbliższych latach spółka chce zaangażować w Państwie Środka fundusze rzędu 75-85 mln zł. Natomiast finansowanie zakupu dwóch firm farmaceutycznych we Włoszech pochłonie prawie 23 mln zł. Bioton planuje też nabycie kolejnego pakietu akcji w ukraińskiej firmie Indar. W końcu kilkadziesiąt milionów złotych będzie przeznaczone na unowocześnianie polskiego zakładu w Macierzyszu.
Zaraz po wprowadzeniu do obrotu dużej liczby "groszowych" akcji nowej emisji, kurs spółki może spaść. Jednak R. Sopel uważa, że papiery Biotonu powinny zyskiwać na wartości w średnim terminie, razem z informacjami o realizacji kolejnych zamierzeń inwestycyjnych. Na wczorajszej sesji akcje traciły 0,51 proc. i na zamknięciu kosztowały 2,99 zł.