Przygotowywałem ostatnio tekst o ofercie biur maklerskich, a dokładniej o indywidualnych kontach emerytalnych w ramach rachunków inwestycyjnych. Nie jest to zbyt popularne rozwiązanie wśród rodaków. Byłem jednak przekonany, że zidentyfikowanie warunków, na jakich inwestorzy giełdowi mogą oszczędzać na starość, będzie proste. Ot, zadzwonić do brokerów i wypytać ich o ofertę. Myślałem, że nic mnie nie zaskoczy. A jednak...
Chciałem dowiedzieć się, co grozi właścicielowi IKE, który wypłaci pieniądze przed końcem pierwszego roku istnienia konta. Sprawa nie jest bowiem błaha. W jednym z domów maklerskich trzeba wyłożyć za taki ruch nawet... 500 zł! W porównaniu z rocznym limitem wpłat na IKE, który wynosi teraz nieco ponad 3,5 tys. zł, są to duże pieniądze. Dlatego warto wiedzieć, co może czekać nasze portfele, gdy zechcemy wypłacić pieniądze z IKE. Pytanie na miejscu, prawda?
Zadzwoniłem do kolejnego brokera. Mój rozmówca zapytał, czy to naprawdę takie ważne? Wprawił mnie w konsternację. Jak co najmniej 15 proc. mojego kapitału emerytalnego może być nieistotne? A przecież to 500 zł to mogło być wszystko, co wpłaciłem! Gdy nalegałem, rozmówca poprosił o czas na sprawdzenie wysokości karnej opłaty. Miałem skontaktować się za 15 minut. Byłem łaskawy i dałem mu pół godziny. Po tym czasie usłyszałem, że u nich w POK-u nie wiedzą. Jak to możliwe, że w punkcie obsługi klienta, który z definicji ma służyć właśnie klientowi i gdzie kupuje się produkty, pracownicy (sprzedawcy) nie wiedzą, co oferują.
Doszedłem do wniosku, że najlepsze informacje znajdę u źródła - wykręciłem numer centrali wielkopolskiego domu maklerskiego. Tam ponownie usłyszałem, że nie wiedzą. Co najmniej dziwne... Po chwili milczenia zapytałem więc wprost: - To Państwo nie wiecie, co sprzedajecie? Osobie po drugiej stronie zrobiło się najwyraźniej głupio, bo natychmiast poinformowała mnie, że już szuka. Głęboko wierzyłem, że stara się znaleźć potrzebną mi informację, a nie poradnik "Jak spławić upierdliwego i zbyt dociekliwego klienta". Wiara czyni cuda. I tym razem również tak się stało. Po trzydziestu czterech minutach ze słuchawką w cierpnącej już ręce (mam nadzieję, że wydawca nie obciąży mnie rachunkiem) usłyszałem drżący głos: - U nas chyba nie ma takiej opłaty.
To, że jej nie ma - chwała za to. Ale gdzie przekonanie? Naiwnie liczyłem, że mając około trzystu klientów, którzy posiadają konta emerytalne w postaci rachunków inwestycyjnych, broker będzie pewny, jak konta te funkcjonują.