Zelmerowi udało się na tyle poprawić program opcji menedżerskich, aby uzyskać dla niego poparcie dwóch z trzech otwartych funduszy emerytalnych,

Udziałowcy producenta tzw. małego AGD mieli głosować o wprowadzeniu programu motywacyjnego 29 czerwca. Zdecydowali jednak wówczas o przerwie w obradach WZA do 12 lipca. W kształcie zaproponowanym przed dwoma tygodniami opcje menedżerskie zostałyby odrzucone, przez OFE bowiem (fundusze Commercial Union, PZU Złota Jesień i ING Nationale-Nederlanden kontrolują 1/4 kapitału Zelmera). - Zgodnie z zasadami ładu korporacyjnego, stosowanymi przez otwarte fundusze emerytalne, jeśli program motywacyjny nie zawiera elementów przewidzianych w tych zasadach, OFE musi zagłosować przeciwko jego przyjęciu - tłumaczy Janusz Płocica, prezes Zelmera. - Konsultując się z akcjonariuszami, udało nam się przygotować system, który będzie spełniał rolę motywacyjną, a zarazem będzie zgodny z zasadami ładu korporacyjnego - dodaje. Wczoraj program został przyjęty, przeciw głosował tylko OFE ING NN.

Jak informuje J. Płocica, główną różnicą miźdzy przyjźtą a pierwotną wersją jest wprowadzenie 3-letniego lock-upu, czyli ograniczenia w sprzedaży akcji obejmowanych w ramach programu. Wynika z tego, że pierwsze walory menedżerowie będą mogli upłynnić dopiero w 2010 r., a ostatnie w 2012 r.

W ręce kadry kierowniczej Zelmera może trafić w ciągu najbliższych trzech lat do 750 tys. akcji spółki (4,9 proc. kapitału). Objęcie przez kierownictwo 70 proc. puli będzie możliwe, jeżeli spółka wypracuje określony wzrost zysku na akcję (25 proc. w 2006 r. i po 20 proc. w latach 2007-2008). Aby objąć następne 30 proc. papierów, kurs Zelmera musi zachowywać się lepiej niż WIG. - Przyjęcie programu jest bardzo istotne dla naszej spółki. Aby ściągnąć specjalistów z kraju i zagranicy do Rzeszowa, trzeba umieć ich zmotywować - wskazuje J. Płocica.