Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zamierza zmodyfikować przepisy o sprzedaży "na krótko", które mogą znacznie zmniejszyć liczbę tego rodzaju operacji na Wall Street.
SEC chce ukrócić przede wszystkim praktykę zwaną "naked short-selling". Przy normalnym otwarciu krótkich pozycji sprzedający pożycza papiery wartościowe, a następnie odkupuje je po niższej cenie. Do "nagiej" sprzedaży na krótko dochodzi jednak, gdy dokonujący transakcji w rzeczywistości nie ma zamiaru pożyczać akcji. W większości przypadków taka praktyka jest nielegalna z wyjątkiem okoliczności, gdy jest to niezbędne dla utrzymania płynności operacji na akcjach danej spółki. SEC chce dokonać poprawek we wprowadzonych w styczniu ub.r. przepisach nazwanych Regulation SHO. Ograniczają one liczbę otwieranych krótkich pozycji na akcjach danej spółki przez jeden podmiot. Spółki będące przedmiotem ataku short-sellerów wpisywane są na specjalną listę (tzw. treshold list), co znacznie ogranicza możliwość dalszych manipulacji.
Mimo że nowe rozwiązania już doprowadziły do ograniczenia liczby otwieranych pozycji krótkich nawet o 20 proc. (szacunki "Wall Street Journal"), przepisy krytykowano jako niewystarczające. Do głosów przeciwnych "nagiej" krótkiej sprzedaży dołączyli dyrektorzy spółek, które stały się obiektem spekulacyjnego ataku short-sellerów.
Kolejne propozycje SEC, które są obecnie przedmiotem 30--dniowych konsultacji publicznych, mają na celu zmuszenie maklerów do zamykania większej liczby pozycji krótkich w przypadku spółek, które znalazły się na "treshold list".
Nowy Jork